11
Wrz

REJESTR SPADKOWY

Kilka dni temu (dokładnie 8. września 2016 r.) weszły w życie przepisy powołujące do życia nowy rejestr – Rejestr Spadkowy. Rejestr prowadzony jest przez Krajową Radę Notarialną. Od wejścia w życie ustawy notariusze i sędziowie mają obowiązek dokonywania wpisów w rejestrze. Informację z systemu, czy zostało zarejestrowane poświadczenie dziedziczenia lub postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, czy też europejskie poświadczenie spadkowe wydane w Polsce, może uzyskać każdy. Trzeba tylko znać PESEL spadkodawcy, lub inne dane (wskazane w wyszukiwarce) identyfikujące spadkodawcę.

Jaki jest cel utworzenia rejestru? Do tej pory trzeba było „ręcznie” sprawdzać, czy dziedziczenie nie zostało już stwierdzone sądownie lub notarialnie. Tak trzeba będzie nadal robić w przypadku:

  • postanowień spadkowych sądu sprzed 8. września 2016 r.,
  • notarialnych poświadczeń dziedziczenia sprzed 1. marca 2009
  • i europejskich poświadczeń spadkowych wydanych w Polsce przed 8. września 2016 r.

Informacje o dziedziczeniu stwierdzonym po tych datach będą scentralizowane w rejestrze spadkowym, co pomoże uniknąć dublowania postępowań z jednej strony (system blokuje możliwość wpisania kolejnego dokumentu stwierdzającego dziedziczenie po tym samym spadkodawcy), z drugiej – usprawni poszukiwanie informacji na temat losów spadków i położenia dokumentu stwierdzającego, kto jest spadkobiercą. Wypis dokumentu notarialnego, lub postanowienia sądu – tak jak wcześniej – może uzyskać tylko osoba, która wykaże swój interes prawny.

Jakie informacje są rejestrowane?

1) numer wpisu;

2) datę oraz godzinę i minutę dokonania wpisu;

3) datę oraz miejsce sporządzenia aktu poświadczenia dziedziczenia albo datę wydania postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, postanowienia uchylającego lub zmieniającego postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku albo postanowienia uchylającego zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia oraz sygnaturę akt sprawy, albo datę oraz miejsce wydania europejskiego poświadczenia spadkowego, jego sprostowania, zmiany, uchylenia lub zawieszenia jego skutków, albo datę wydania postanowienia o wydaniu, sprostowaniu, zmianie lub uchyleniu europejskiego poświadczenia spadkowego, albo o zawieszeniu jego skutków lub postanowienia o zmianie albo uchyleniu tych postanowień oraz sygnaturę akt sprawy;

4) imię i nazwisko notariusza oraz siedzibę jego kancelarii, a jeżeli akt poświadczenia dziedziczenia lub europejskie poświadczenie spadkowe sporządziła osoba zastępująca notariusza – również imię i nazwisko tej osoby, a w przypadku postanowienia sądu – oznaczenie sądu;

5) imię i nazwisko spadkodawcy, imiona jego rodziców oraz numer Powszechnego Elektronicznego Systemu Ewidencji Ludności (PESEL), o ile jest znany;

6) imię i nazwisko spadkodawcy, imiona jego rodziców oraz datę i miejsce jego urodzenia – jeżeli numer PESEL spadkodawcy nie jest znany lub spadkodawca go nie posiadał;

7) datę i miejsce zgonu albo znalezienia zwłok spadkodawcy oraz jego miejsce zwykłego pobytu w chwili śmierci.

Z wpisem do rejestru spadkowego łączą się koszty, ale – trzeba przyznać – symboliczne: 5 zł za wpis.

Tak, jak wspomniałam każdy ma dostęp do informacji, czy przeprowadzono już postępowanie spadkowe przed sądem, czy notariuszem – trzeba wejść na stronę Krajowej Rady Notarialnej i zacząć poszukiwania: https://rejestry-notarialne.pl/37

 

 

20
Sie

500+ PO MOICH WAKACJACH

Wróciłam z wakacji (przyznaję – długich) i proszę… od razu trafiła mi się nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Nowelizacja, co tu dużo kryć – potrzebna, skoro takie było założenie ustawodawcy od początku (szkoda, że nikt nie dostrzegł tego przy pisaniu ustawy). Od dzisiaj nie może być już wątpliwości, że świadczenia wypłacane z programu 500+ nie mają wpływu na wysokość alimentów.

Co do moich wakacji, to udały się nadspodziewanie. Odpoczęłam i jestem pełna energii do pracy. Na początek muszę zmierzyć się z moją skrzynką mailową – czeka 720 e-maili (część to na pewno SPAM), a w przyszłym tygodniu – z przeprowadzką kancelarii. Od 1. września będę „urzędowała” przy ul. Garncarskiej 3/1 w Krakowie. To bardzo duża zmiana w moim życiu zawodowym. Przyznam, że lubię zmiany, ale jak już są sfinalizowane. Pakowanie akt, książek i organizowanie wszystkiego wcale mnie aż tak nie cieszy. Dam radę, wiem, ale…

Jeżeli ktoś jest ciekawy, jak spędziłam wakacje:

 

1-DSC01712-001

 

 

28
Cze

BREXIT – CO TO BĘDZIE?

No dobrze… Przyznam, że walczę z sobą od kilku dni, bo z jednej strony blogi (zaniedbywane ostanio z braku czasu), z drugiej – bieżąca praca, remont (za kilka dni) w domu i przeprowadzka kancelarii. Tak, w moim życiu zawodowym też dochodzi do rewolucji :-). Od 1 września 2016 r. będę urzędowała przy ul. Garncarskiej 3/1.

Do tej pory wygrywała bieżąca praca, ale w końcu nie dałam radyi blog zwyciężył (pismo procesowe i projekt wystąpienia na jutro trochę muszą poczekać).

Dostałam dzisiaj wiadomość z pytaniem o Brexit.

(…)  teraz po referendum mamy wątpliwości czy można powoływać się w tym przypadku (uprowadzenia rodzicielskiego) na konwencję haską. Dopiero za ok. 1 m-c można byłoby założyć sprawę o uprowadzenie. Proszę o odpowiedź czy zbiór tych praw nadal będzie respektowany. Dziękuję za odpowiedź.(…)

Oczywiście interesuje się tym, co się dzieje na świecie, wiem co się wydarzyło ostatnio w Wielkiej Brytanii, ale – przyznam ze wstydem – nie pomyślałam, jaki to będzie miało wpływ na prawo międzynarodowe? Dopiero e-mail czytelniczki skłonił mnie do myślenia.

Moją odpowiedź muszę podzielić na dwie części. Z jednej strony w grę wchodzą przepisy unijne i mięzynarodowe akty prawne, których stroną jest Unia Europejska , z drugiej inne przepisy międzynarodowe, np. konwencja haska (dotycząca cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę, sporządzona w Hadze dnia 25 października 1980 r.).

Pierwsza kategoria – zaznaczam, że to mój podział stworzony ad hoc) – to rozporządzenia unijne i konwencje, czy umowy międzynarodowe, do których przystąpiła Unia Europejska w imieniu wszystkich swoich członków. Co będzie z tymi regulacjami po Brexicie? Przyznam, nie mam pewności, ale prawdopodobnie te akty prawne przestaną wiązać Wielką Brytanię. W przypadku konwencji, czy umów międzynarodowych Wielka Brytania będzie musiała podjąć decyzję, czy chce przystąpić ponownie do konwencji, czy też nie. Piszę w trybie przypuszczającym, gdyż nie jestem specjalistką od tego typu zagadnień. Znam się na międzynarodowym prawie rodzinnym. Brexit to coś więcej.

Co natomiast z innymi aktami prawa międzynarodowego, do których zaliczam np. konwencję haską dotyczącą uprowadzeń rodzicielskich? Tu mogę z całą pewnością odpowiedzieć, że Brexit nie ma żadnego wpływu na dalsze stosowanie tej konwencji. Do konwencji haskiej przystąpiło Zjednoczone Królestwo (United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland), a nie Unia Europejska. Po Brexicie nadal zatem będzie można skorzystać z procedury gwarantowanej przez konwencję. Być może – po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, (do czego – jak przekonują eksperci – jeszcze daleko) nie będzie obowiązywało wzmocnienie konwencji wynikające z rozporządzenia europejskiego, ale bez tego „da się żyć”.

Dzisiaj króciutko, bo prawdę mówiąc jestem zmęczona. Czym? Siedzeniem pod salą rozpraw i oczekiwaniem na wywołanie mojej rozprawy (Sąd Rejonowy w Wadowicach). Ponad dwie godziny. Na szczęście moje biuro jeździ ze mną :-), więc trochę popracowałam, ale i tak było to męczące. Takie życie adwokata: pół życia na sali rozpraw, pół życia pod salą (tu taki mały apel do sędziów – szanujcie czas innych. Wiem, że planowanie rozpraw nie jest łatwe, ale co innego czekanie przez 15 minut, a co innego przez kilka godzin… Tak sobie trochę ulżyłam… Bez urazy). Ale ad rem.

Jeżeli odrzucisz spadek w terminie, to jesteś wolny, ale w kolejce do niechcianego spadku czekają prawdopodobnie następne osoby. Kolejni spadkobiercy. Czy to tak idzie w nieskończoność? Rodzi się pytanie, czy jeżeli odrzucimy spadek w imieniu małoletniego, a za np. rok urodzi się nam kolejne dziecko, to trzeba będzie znów występować do sądu o zezwolenie na odrzucenie spadku, a potem składać oświadczenie o odrzuceniu spadku w imieniu dziecka? I tak dalej i tak dalej…

Na szczęście nie. Spadkobiercą może zostać tylko taka osoba, która żyje w momencie otwarcia spadku. Przyszłe dzieci są już wyłączone od dziedziczenia po spadkodawcy zmarłym przed ich urodzeniem. Jest jeden wyjątek dotyczący dziecka poczętego w chwili śmierci spadkodawcy – mówiłam o tym tu – ale o kolejne dzieci, poczęte już po śmierci spadkodawcy nie trzeba się martwić.

Krótko? Krótko!

 

28
Maj

WYSŁUCHANIE DZIECKA

Przy okazji buszowania po internecie natrafiłam na poradnik Fundacji Dzieci Niczyje dotyczący wysłuchania dziecka w postępowaniu cywilnym i … zachwyciłam się.

Fundacja Dzieci Niczyje i Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce prowadzą od 26. kwietnia b.r. akcję „Dziękuję za wysłuchanie” adresowaną do przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Dlaczego mnie to zachwyciło? Bo jestem gorącą zwolenniczką wysłuchiwania dzieci w postępowaniu cywilnym.

Prawo gwarantuje dziecku możliwość wypowiedzi w sprawach dotyczących dziecka:

Art. 2161 kodeksu postępowania cywilnego

§ 1. Sąd w sprawach dotyczących osoby małoletniego dziecka wysłucha je, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala. Wysłuchanie odbywa się poza salą posiedzeń sądowych.

§ 2. Sąd stosownie do okoliczności, rozwoju umysłowego, stanu zdrowia i stopnia dojrzałości dziecka uwzględni jego zdanie i rozsądne życzenia.

W prawie polskim nie ma granicy wieku, od jakiej dziecko może być wysłuchane, to do sędziego należy decyzja o wysłuchaniu dziecka. W prawie czeskim jest granica 12 lat, od której dzieci muszą być wysłuchane, u nas – decyzja sędziego.

Jaki jest efekt w sądach?

Zastrzegam, że mówię o sądach w południowej Polsce – żałosny. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sędziów (słownie trzech sędziów), którzy osobiście wysłuchali dziecko w postępowaniach, które prowadziłam. Najmłodsze dziecko miało 5 lat i było wysłuchanie przez sędziego w obecności psychologa – ideał!

Zaraz ktoś mi powie, że dzieci nie muszą być wysłuchiwane osobiście – prawda. W większości postępowań rozwodowych, w których istnieje spór dotyczący dzieci są dopuszczane opinie OZSS (dawne RODK). W czasie badania przez psychologów dzieci mają możliwość wypowiedzi. To jednak mimo wszystko nie to samo.

Marzy mi się, żeby sędziowie nie bali się spotykać dzieci, co do których życia podejmują kluczowe decyzje. Pewnie łatwiej jest decydować o anonimowej Ani, czy Krzysiu, niż o dziecku, z którym się rozmawiało. Jednak po to, żeby sędziowie się nie bali, muszą zostać wyposażeni w narzędzia (warunki do swobodnej rozmowy, nie może to być sala rozpraw) i wiedzę (szkolenia, warsztaty) i co nie mniej ważne – muszą chcieć się uczyć. To nie jest łatwe spotkać dziecko i nawiązać rozmowę, która ma dać sędziemu istotne informacje, a równocześnie – nie może wywołać u dziecka szkody (np. nie wolno zadać dziecku pytania, z którym rodzicem chciałoby mieszkać, nie wolno przerzucać na dziecko odpowiedzialności za decyzje dorosłych).

Jednym słowem potrzebne są szkolenia, broszury informacyjne itp. I tu wracam do broszury Fundacji Dzieci Niczyje: Jak zorganizować wysłuchanie dziecka w trybie art. 216 ze zn.1 i 576§2 kpc_0

Warto zapoznać się z podstawowymi zaleceniami. To lektura nie tylko dla prawników, ale też dla rodziców. Trzeba wiedzieć, jakie prawa ma dziecko w sądzie i czego można oczekiwać od sędziego.

Dla zainteresowanych i znających jęz. angielski mogę jeszcze polecić publikację Komitetu Ministrów Rady Europy: Child friendly justice

Warto wiedzieć, że wysłuchanie dziecka ma też swoją czysto prawną funkcję w postępowaniach o charakterze międzynarodowym – brak wysłuchania dziecka może stanowić odmowę uznania orzeczenia w innym państwie Unii Europejskiej.

Jak zasygnalizowała mi ostatnio czytelniczka bloga, jeszcze nie wszyscy (w tym sądy) zorientowali się, że obowiązuje nas (i inne kraje Unii Europejskiej) rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) NR 650/2012 z dnia 4 lipca 2012 r. w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego (w skrócie rozporządzenie 650/2012). Jak zwykle w przypadku nowych regulacji problemy pojawią się dopiero „w praniu” – będę się starała o tym pisać.

Dzisiaj o odrzuceniu spadku – w trzech aspektach: formie prawnej, w jakiej należy złożyć oświadczenie o odrzuceniu spadku, żeby było skuteczne, właściwości sądu do odebrania oświadczenia o odrzuceniu spadku, ocenie konsekwencji odrzucenia spadku i.

Oświadczenie o odrzuceniu spadku musi być złożone w odpowiedniej formie, żeby było ważne (np. w formie aktu notarialnego). Forma oświadczenia o odrzuceniu spadku – żeby oświadczenie było ważne – powinna odpowiadać albo:

  1. prawu właściwemu dla ogółu spraw dotyczących spadku, tj. prawu państwa, w którym zmarły miał miejsce zwykłego pobytu w chwili śmierci chyba, że
  2. wyjątkowo ze wszystkich okoliczności sprawy jasno wynika, że w chwili śmierci zmarły był w sposób oczywisty bliżej związany z państwem innym niż państwo, w którym miał zwykłe miejsce pobytu. Wtedy prawem właściwym dla dziedziczenia jest prawo tego innego państwa), albo
  3. prawu państwa, w którym składane jest oświadczenie, ewentualnie
  4. wybranemu przez spadkodawcę prawu państwa, którego spadkodawca posiadał obywatelstwo.

Sądem właściwym do przyjęcia oświadczenia o odrzuceniu spadku jest nie tylko sąd spadku (punkty 1 – 4), ale także sąd zwykłego miejsca pobytu osoby, która chce złożyć oświadczenie o odrzuceniu spadku, jeżeli tylko na mocy prawa państwa zwykłego pobytu tej osoby jest dopuszczalne złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przed sądem (nie każde prawo przewiduje możliwość odrzucenia spadku).

Konsekwencje odrzucenia spadku (także złożonego przed sądem miejsca pobytu osoby odrzucającej spadek) ocenia się według prawa właściwego dla ogółu spraw dotyczących spadku (czyli znów punkty 1 – 4). Można więc odrzucić spadek przed sądem w państwie X, a konsekwencje tej czynności prawnej oceniać wg prawa państwa Y (państwa, którego prawo jest właściwe dla ogółu spraw dotyczących spadku).

Ten dzisiejszy wpis to – przy okazji – próbka języka prawniczego. Języka pozbawionego polotu i nieco zawiłego. Starałam się pisać zrozumiale, ale przyznam – jak to przeczytałam, to mogę tylko żywić nadzieję, że mi się udało.

Miałam umieścić tu wpis w ostatni weekend, ale… ogarnęło mnie okropne lenistwo i nic z tego nie wyszło… Nie zdarza mi się to często – jestem z natury pracowita ze skrzywieniem w kierunku pracoholizmu 🙂, ale – jak widać – każdemu może się zdarzyć. Na szczęście od poniedziałku „zasuwam” w pracy aż miło.

Wstęp do dzisiejszego wpisu znajduje się tu: http://bezprawaanirusz.pl/domniemanie-ojcostwa-w-trakcie-malzenstwa-zaprzeczenie-ojcostwa/ . Rozwieję wszelkie wątpliwości – nie da się uznać dziecka tak długo, jak działa domniemanie ojcostwa. W takim przypadku trzeba wszcząć sprawę o zaprzeczenie ojcostwa.

Spotkałam się ostatnio z sytuacją, kiedy rodzice biologiczni dziecka podjęli decyzję, że nie będą rejestrować dziecka, gdyż działa domniemanie ojcostwa męża. W konsekwencji dziecku nadano by przy rejestracji nazwisko męża, a nie ojca biologicznego. Pomysł był taki, żeby najpierw przeprowadzić sprawę o zaprzeczenie ojcostwa, a dopiero potem zarejestrować dziecko już z właściwym nazwiskiem ojca biologicznego. Przyznam, że byłoby to rozwiązanie bardzo praktyczne, ale … niemożliwe. Żeby zaprzeczyć ojcostwo trzeba udowodnić, że dziecko się urodziło = jest zarejestrowane w USC. Trzeba pamiętać, że akty stanu cywilnego,  czyli także akty urodzenia, stanowią wyłączny dowód zdarzeń w nich stwierdzonych. Akt urodzenia dziecka (zupełny) jest wymagany w sądzie w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa. Nie da się więc tego przeskoczyć.

Ostatnio otrzymałam wiadomość z innym pomysłem dotyczącym nazwiska dziecka po biologicznym ojcu w okresie domniemania:

Witam mam pytanie które mnie nęka od kilku miesięcy, moja dziewczyna jest w ciąży ze mną, jest po rozwodzie dopiero dwa tygodnie czy jest taka możliwość aby przeszła w USC na rodowe nazwisko i dziecko posiadało jej rodowe nazwisko. Czytałem i wiem że 300 dni od daty rozwodu nazwisko jest przyjmowane po byłym mężu ale interesuje mnie możliwość przejścia na nazwisko rodowe i takie nazwisko nadać nowo narodzonemu dziecku.

To kreatywny pomysł, ale znów nie do zrealizowania. Jakkolwiek matka może powrócić do nazwiska sprzed małżeństwa, lub zmienić na inne (w drodze decyzji administracyjnej), to nie ma to najmniejszego wpływu na nazwisko dziecka. Nazwisko, jakie nadaje się dziecku wynika z oświadczeń rodziców (lub przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego przy braku zgody rodziców) przy okazji zawarcia związku małżeńskiego lub uznania ojcostwa w przypadku osób niezamężnych.

Jestem w Lublinie. Skończyłam rozprawę w Sądzie Rejonowym (ustanowienie przymusowej rozdzielności majątkowej) i czekam na pociąg. Lubię Lublin. Jest kilka miast w Polsce, do których mam słabość – do takich miast zalicza się również Lublin. Nie potrafię tego wyjaśnić, po prostu lubię pospacerować po Starym Mieście. Dobrze się tu czuję. Z przyjemnością patrzę na odrestaurowane kamienice i chociaż jeszcze dużo jest do zrobienia, atmosfera lubelskich uliczek bardzo mi odpowiada.

Przyjechałam tutaj jednak przede wszystkim do pracy :-).

O co chodzi w tytule dzisiejszego wpisu? O podział majątku? Jeszcze nie. Żeby móc dzielić majątek, trzeba mieć najpierw rozdzielność majątkową. To warunek konieczny. Bez tego ani rusz. Jak można doprowadzić do rozdzielności majątkowej?

Sposób pierwszy – umowa notarialna. Podstawową formą ustroju majątkowego jest wspólność majątkowa małżeńska – wszystko, co nabywamy w trakcie trwania małżeństwa wchodzi do majątku wspólnego (są, jak zawsze wyjątki, ale nie będę dzisiaj o nich pisać). Jeżeli nie zawarliśmy żadnej umowy notarialnej, to mamy wspólność. Mamy jednak wpływ na nasz majątek. Możemy, nawet jeszcze przed ślubem, zawrzeć umowę majątkową małżeńską u notariusza (zarówno ograniczającą wspólność, jak i rozszerzającą wspólność). Dzisiaj – wyłącznie o rozdzielności, więc dodam tylko, że w przypadku ustanowienia rozdzielności jeszcze przed ślubem zwykle nie mamy czego dzielić, bo w ogóle nie powstaje majątek wspólny małżonków. Jeżeli taka umowa zostaje zawarta po wypracowaniu jakiegoś majątku wspólnego, to później ten majątek wspólny można podzielić. Później, czyli po ustanowieniu rozdzielności majątkowej małżeńskiej.

Wspomniana wcześniej umowa notarialna to sposób najprostszy, niedrogi i najszybszy… o ile oboje małżonkowie się na taką umowę zgodzą. Co, jeżeli takiej zgody nie ma?

Wtedy w grę wchodzi sposób drugi – tzw. przymusowa rozdzielność majątkowa, czyli rozdzielność ustanowiona przez sąd. Najczęściej wbrew woli jednego z małżonków. Kiedy można wystąpić o takie orzeczenie? Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje taką możliwość „z ważnych powodów”. Co zatem może być takim ważnym powodem? Przykładowo: trwonienie majątku przez jednego z małżonków np. na alkohol lub inne używki, hazard, ale też brak porozumienia w zarządzie majątkiem, np. celowe przeszkadzanie w prowadzeniu działalności gospodarczej. Ważnym powodem może też być faktyczna separacja. Trzeba jednak pamiętać, że ta moja wyliczanka to wierzchołek góry lodowej – każda sytuacja wymaga wnikliwej oceny, gdyż nie są to przyczyny działające „z automatu”. Jednym słowem w jednej sytuacji faktyczna separacja może uzasadnić ustanowienie rozdzielności, w innej nie (np. ustanowienia rozdzielności żąda małżonek, który porzucił rodzinę).

Jakie jeszcze są różnice między tymi dwoma sposobami powstania rozdzielności majątkowej? Po pierwsze rozdzielność umowna odnosi skutek wobec wierzycieli, o ile mieli szansę się dowiedzieć o istnieniu rozdzielności majątkowej i rodzaju takiej umowy (np. czy była to umowa wprowadzająca rozdzielność majątkową, czy np. rozszerzająca wspólność). Dla odmiany orzeczenie sądu ustanawiające rozdzielność działa wobec wszystkich bez względu na ujawnienie tego faktu wierzycielowi. Po drugie, rozdzielność majątkowa umowna powstaje z dniem zawarcia umowy i kropka. Sąd może natomiast ustanowić rozdzielność majątkową z datą wsteczną, czyli jeszcze w dacie sprzed daty złożenia pozwu w sądzie. Oczywiście nie zawsze tak się zdarzy. Trzeba przekonać sąd, że zachodzą ważne powody, aby rozdzielność powstała wcześniej. Podam przykład – już była żona mojego klienta porzuciła go w istnie filmowym stylu. Pod pozorem ratowania małżeństwa przedsiębiorcza żona wyjechała z mężem daleko od miejsca zamieszkania, a następnie porzuciła męża (co się mąż wydenerwował i namartwił, co się dzieje z żoną, to jego. Życie pokazało, że akuratnie o żonę nie było trzeba się martwić) i w tajemnicy, pod nieobecność męża opróżniła mieszkanie niemal do gołych ścian. Sąd nie tylko uznał, że jest to wystarczająco naganne postępowanie, że uzasadnia ustanowienie rozdzielności majątkowej, ale uznał też, że uzasadniony jest wniosek o ustanowienie rozdzielności z datą spektakularnej akcji wynoszenia dobytku przez przedsiębiorczą żonę, czyli na kilka miesięcy przed wniesienie pozwu.

 

26
Mar

Wesołych Świąt

e213 (2)

20
Mar

ODRZUCENIE SPADKU PRZED TERMINEM

Tytuł – przyznam – jest dziwny, więc od razu spieszę wytłumaczyć, o co chodzi? W grę wchodzą przynajmniej dwie sytuacje. Po pierwsze (1) odrzucenie spadku za życia spadkodawcy, a po drugie (2) odrzucenie spadku, wprawdzie po śmierci spadkodawcy, ale z pominięciem kolejności dziedziczenia (zanim stanie się spadkodawcą).
1.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której wujek Andrzej ma ogromne długi i nie ma szans, żeby udało mu się je spłacić. Co ma zrobić córka wujka Andrzeja – jedyna przyszła spadkobierczyni? Może powinna odrzucić spadek?
Niestety, nie da się. Żeby móc odrzucić spadek trzeba być najpierw spadkobiercą, a żeby móc być spadkobiercą, spadkodawca musi umrzeć. Czy jest to w takim razie sytuacja bez wyjścia? Na szczęście nie. Prawo przewiduje możliwość zawarcia umowy między wujkiem Andrzejem, a jego córką – umowy o zrzeczeniu się dziedziczenia. Nie będę poświęcała temu tematowi więcej czasu, gdyż pisałam już o tym umowa o zrzeczeniu się dziedziczenia

2.
Jeżeli spadkodawca już zmarł, a sytuacja jest podobna, jak wyżej, tj. wujek Andrzej zostawił po sobie długi, to często najrozsądniejszym rozwiązaniem jest odrzucenie spadku. Zaczyna się „łańcuszek” oświadczeń o odrzuceniu spadku: córka, dzieci córki, dzieci dzieci córki, następnie boczne linie itd. Teoretycznie nie ma problemu? Teoretycznie, bo mogę sobie wyobrazić osobę niecierpliwą, która chce mieć wszystko wcześniej załatwione. Niech np. ciotka Matylda oczekująca na swoją kolej dziedziczenia (a poprzedza ją kilka osób, które wcześniej dziedziczą) postanowi pójść do notariusza złożyć oświadczenie o odrzuceniu spadku? Wolno jej? Wolno, choć z relacji klientów wiem, że notariusze często badają okoliczności i odmawiają przyjęcia oświadczenia o odrzuceniu spadku, jeżeli uznają, że dana osoba np. przekroczyła termin do złożenia takiego oświadczenia. Osobiście uważam, że nie jest to praktyka uzasadniona i rola notariusza ogranicza się wyłącznie do przyjęcia oświadczenia, ale to jest osobna kwestia. Wróćmy do ciotki Matyldy. Najważniejsze pytanie – czy takie odrzucenie spadku jeszcze przed czasem (przed momentem, kiedy ciotka Matylda staje się spadkobiercą) może odnieść skutek i uwolni ciotkę Matyldę od kłopotów (dziedziczenia długów)?
Nie jest to takie proste – przeważająca opinia głosi, że takie oświadczenie przed czasem nie wywołuje skutków i spadkobierca (przyszły) nie składa w ten sposób skutecznie oświadczenia o odrzuceniu spadku. Jak to w świecie prawniczym bywa, jest też inna koncepcja – że takie oświadczenie wywołuje zamierzone skutki.
Co w takiej sytuacji robić?
Osobiście doradzam poczekać na swoją kolejkę i w terminie niebudzącym wątpliwości (czyli w terminie w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania) odrzucić spadek. Co mają robić osoby, które się pospieszyły, a termin do złożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku im minął? Nie pozostaje nic innego, jak bronić poglądu mniejszościowego, że jest to dopuszczalne i skuteczne. Czy sąd uzna taką argumentację? Zależy od sądu…