15
Sty

STYCZEŃ 2017

Styczeń okazał się dla mnie niezmiernie intensywnym miesiącem – przede wszystkim w pracy. To jest powód, dla którego jestem zmuszona odłożyć moje blogi na chwilę na bok. Na pewno wrócę, bo za bardzo lubię pisać o prawie :-). Będę też chciała napisać, co się u mnie działo w styczniu.

Dzisiaj, przy okazji, zachęcam do wsparcia WOŚP!

29
Gru

NIE-ALIMENCIARZE

Właśnie przeczytałam artykuł prasowy pt. „Alimenciarze”, bójcie się. Rząd przyklasnął projektowi Ziobry. Ma zlikwidować furtkę w przepisach” Od razu zastrzegam, że nie czytałam projektu ustawy zmieniającej i pozwalam sobie jedynie na komentarz do informacji zawartych w artykule. Co dziwniejsze, wypowiadam się dzisiaj na temat zmian w prawie karnym, którego unikam, jak ognia :-).

To, co bardzo mi się podoba w zapowiadanych zmianach, to usunięcie możliwości „wykpienia się” przez tzw. niealimenciarzy od odpowiedzialności za utrzymanie własnych dzieci. Dotychczasowe przepisy karne nie sprzyjały przymuszeniu do tej odpowiedzialności. Pamiętam, jak dziś – pewnie z 15 lat temu, kiedy byłam na aplikacji sędzia orzekająca w takiej właśnie sprawie karnej pouczyła mnie, żebym przekazała klientowi (nie płacił alimentów), żeby wpłacił nawet 10 zł, to nie będzie ryzyka odpowiedzialności karnej (mój klient robił niezmiernie dobre wrażenie :-). Tak to było…

Znam dwie strony medalu: i od strony uprawnionych, którzy nie mogą związać końca z końcem, bo drugi rodzic nie uważa za stosowne dokładać się do utrzymania potomka, i od strony zobowiązanych, którzy „rzężą”, bo sąd zasądził alimenty w wysokości wpływającej destrukcyjnie na zobowiązanego.

Mimo wszystko uważam, że usunięcie z prawa pewnej fikcji jest ze wszech miar godne pochwały (podkreślam, szczegółów zmian nie znam). Propozycja kar za przestępstwo niealimentowania umożliwiających skazanemu pracę też wydaje mi się sensowna.

Interesujące są dwie rzeczy: jak ta zmiana wpłynie na zobowiązanych (raczej wieszczę poprawę w płatności alimentów) i po drugie – na orzecznictwo sądów? W tej drugiej kwestii nie spodziewałabym się specjalnych zmian. Mimo „wieszania psów” na sędziach rodzinnych jestem zdania, że większość sędziów z Wydziałów Rodzinnych i Nieletnich (niestety od razu przypominają mi się te jednostki, które mają podejście do zawodu odmienne od oczekiwanego :-() wykonuje swój zawód odpowiedzialnie, z ogromną troską o dobro dzieci. I dla tej większości mam ogromny szacunek.

23
Gru

ZNÓW ZA SZYBKO

Nie wiem, jak Ciebie, ale mnie święta (każde) zawsze zaskakują. Wiem, że będą, ale nigdy nie mogę się nadziwić, że to już :-). W tym roku nic się nie zmieniło. Jeszcze muszę skoczyć na pocztę z pilną korespondencją do sądu, w międzyczasie pakowanie prezentów (w tym roku byłam gotowa jeszcze przed grudniem!), sprzątanie itp. zwykłe świąteczne czynności.

Wszystkim życzę na te Święta przede wszystkim zdrowia i odpoczynku!

 

15
Gru

NOWA STRONA WWW.SWS-ADWOKACI.PL

W końcu nowa strona „wystartowała” :-). Serdecznie zapraszam do odwiedzenia strone:

www.sws-adwokaci.pl

To nowy etap w mojej drodze zawodowej. Serdecznie dziękuję Twórcom strony:

Kamili Isakowicz i Leszkowi Ogrodnikowi

 

 

 

Już dosyć dawno temu obiecałam wyjaśnienie pewnej kwestii. Pod jednym z wpisów został zamieszczony następujący komentarz:

Witam. Czy mogłaby Pani wyjaśnić na czym polega różnica pomiędzy pozbawieniem zarządu rodziców i ustanowieniem zarządcy w myśl art. 102 KRiO a powołaniem wykonawcy testamentu . Czy są to różne instytucje, czy istnieje możliwość powołania zarządcy i wykonawcy testamentu w jednym testamencie, czy mogą być nimi różne osoby? Czy nie będzie to sobie przeczyć?

O ustanowieniu zarządcy majątkiem dziecka w  testamencie już pisałam tu. Wypada dodać, że można pozbawić rodziców zarządu majątkiem dziecka także w przypadku umowy darowizny.

Jaka jest zatem różnica między zarządcą ustanowionym na podstawie art. 102 k.r.o. a wykonawcą testamentu (o wykonawcy testamentu pisałam tu)? Rolą wykonawcy testamentu jest doprowadzenie do – jak sama nazwa wskazuje – wykonania testamentu, a więc przekazania spadku w ręce spadkobierców. Do czasu przekazania majątku spadkobiercom wykonawca testamentu ma zarządzać spadkiem, spłacić długi spadkowe, wykonać zapisy zwykłe i polecenia, chyba, że co innego wynika z testamentu. Powołanie wykonawcy testamentu oznacza, że do czasu przekazania spadkobiecom majątku są oni (spadkobiercy) wyłączeni od zarządu tym majątkiem. W naszym przypadku oznacza to, że zarządca majątku odziedziczonego przez dziecko dochodzi do zarządu dopiero po przekazaniu tego majątku przez wykonawcę testamentu. Z całą pewnością wykonawcą i zarządcą majątkiem dziecka mogą być różne osoby. Jeżeli jest to jednak ta sama osoba, to od strony formalnej nic to nie zmienia – najpierw działa jako wykonawca testamentu, a potem – zarządca majątkiem dziecka. Wniosek z tego jest taki, że – według mnie – można w testamencie jednocześnie ustanowić wykonawcę testamentu i zarządcę majątkuiem dziecka, a komeptencje tych osób nie krzyżują się. Najpierw zarząd sprawuje wykonawca testamentu, a potem – od momentu przekazania majątku spadkowego spadkobiercy (w naszym przypadku dziecku) zarząd przejmuje zarządca ustanowiony na podstawie art. 102 k.r.o.

27
Lis

TERMIN DO ODRZUCENIA SPADKU

Po moim błędzie przy okazji aktywności sportowej spuchł mi palec w prawej ręce. Zobaczymy, co się z tego wykluje… Na szczęście lewą ręką też można pisać :-).

Niedawno na blogu, pod wcześniejszym wpisem pojawił się taki komentarz:

Witam,
mogę prosić o doprecyzowanie informacji odnośnie:
„Sześciomiesięczny termin do odrzucenia spadku na szczęście otwiera się dopiero w chwili uzyskania informacji o tytule swojego (lub dzieci) powołania do spadku”
Rozumiem, że informacja odnośnie powołania do spadku powinna trafić do spadkobiercy poprzez sąd lub notariusza? Czy spadkobierca sam musi o uzyskanie takiej informacji wystąpić?
W momencie decydowania się czy przyjąć spadek czy odrzucić spadkobierca uzyskuje informację o tym ile wynoszą aktywa i pasywa? Czy musi zdecydować w ciemno?

To bardzo dobre pytanie. Mimo, iż staram się pisać w sposób zrozumiały, jak widać, nie zawsze się to udaje. No bo, co oznacza termin „tytuł powołania do spadku”?

Już wcześniej pisałam o tym, że termin do odrzucenia spadku to 6 miesięcy, ale od kiedy należy zacząć liczyć? Pierwszą istotną informacją jest śmierć spadkodawcy. Bez tego nie można wiedzieć, że się dziedziczy. Dla osób dziedziczących w pierwszej kolejności (na podstawie ustawy, a nie testamentu), np. małżonka, lub dzieci, wiadomość o śmierci spadkodawcy jest równoznaczna z informacją o tytule powołania do spadku. Dla osób dziedziczących z testamentu tę informacją o tytule powołania do spadku będzie nie tylko informacja o śmierci spadkodawcy, ale też  świadomość treści testamentu powołującego do spadku.

Jeżeli spadkobierca dziedziczący w pierwszej kolejności odrzuci spadek, jego miejsce zajmują inne osoby. Te inne osoby muszą się dowiedzieć o swoim tytule powołania. I tu zaczyna się problem. Notariusz nie powiadamia następnych spadkobierców o odrzuceniu spadku. Robi to sąd, ale wcale nie jest powiedziane, że bieg terminu do odrzucenia spadku (6 miesięcy) zaczyna się liczyć dopiero od uzyskania takiej oficjalnej informacji. Jeżeli np. żona zmarłego zawiadomi rodziców zmarłego (dziadków), że odrzuciła spadek w imieniu swoim i dzieci, to termin do odrzucenia spadku zaczyna biec od uzyskania tej informacji przez dziadków. Dziadkowie mogą nawet nie pomyśleć (lub nie wiedzieć), że są następni w kolejności do dziedziczenia, a termin już biegnie. Oczywiście kwestią otwartą jest udowodnienie momentu, w którym dana osoba dowiedziała się, że poprzednik-spadkobierca odrzucił spadek. Niemniej jednak decydująca jest chwila, uzyskania tej istotnej informacji.

Opowiadał mi kiedyś znajomy adwokat o liście krewnego zmarłego do innego, dalszego krewnego, o śmierci spadkodawcy i szeregu oświadczeń o odrzuceniu spadku przez kolejnych spadkobierców. Adresat tej wiadomości napisał nawet kondolencje, ale nie wpadł na to, że jest spadkodawcą i w efekcie nie złożył stosownego oświadczenia o odrzuceniu spadku. Zanim dotarła do niego wiadomość z sądu, termin do odrzucenia spadku dawno minął.

Jeszcze jedno, spadkobierca musi podjąć decyzję na podstawie takich informacji o spadku, jakie posiada. Nie zawsze są to informacje pełne. Należy jedynie domniemywać, że kolejne odrzucenia spadku poprzedzające nasze dziedziczenie nie wróży „kokosów”. W razie błędnej decyzji prawo przewiduje możliwość zniwelowania szkód, ale – przyznam – lepiej nie być zmuszonym do korzystania z tej możliwości. O tym napiszę w osobnym wpisie.

15
Lis

PODATEK OD SPADKÓW

Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie zajmuję się podatkami. Nienawidzę tego i nie znam się na tym. Jak tylko ktoś ma problem podatkowy przy okazji prowadzonej przeze mnie sprawy, odsyłam go do specjalisty. Jedyny, naprawdę jedyny podatek, o którym cokolwiek wiem (na pewno nie wszystko), poza tym, że istnieje, to podatek od spadków. Muszę wiedzieć, skoro zajmuję się sprawami spadkowymi – bo sprawy spadkowe bardzo lubię.

Podatek od spadków i darowizn (bo to jest dopiero pełna nazwa) dotyczy tych, którzy nabyli własność rzeczy znajdujących się w Polsce lub praw wykonywanych w Polsce, w drodze: dziedziczenia (spadek), zapisu zwykłego, dalszego zapisu, zapisu windykacyjnego, polecenia testamentowego, czy zachowku (o ile nie został zrealizowany przez darowiznę, dziedziczenie lub zapis). Podatkowi podlega też nabycie rzeczy znajdujących się poza granicami Polski, czy praw majątkowych wykonywanych za granicą, jeżeli nabywca jest w chwili otwarcia spadku obywatelem polskim, lub ma miejsce stałego pobytu w Polsce. Muszę podkreślić, że dalej będę pisać wyłącznie o dziedziczeniu.

Warto pamiętać, że ustawa o podatku od spadków i darowizn przewiduje wyjątki od zasady opodatkowania (at. 3 ustawy). Nie będę tego tematu rozwijać. Zainteresowanych odsyłam do ustawy.

To, co napisałam wyżej, to tylko wstęp. Najważniejsze, co chcę w tym wpisie przekazać to informacja, że małżonek spadkodawcy, dzieci, wnuki i prawnuki itd., rodzice, pasierb, rodzeństwo, ojczym oraz macocha (taka to jest wyliczanka w ustawie) mogą uzyskać zwolnienie od podatku jeżeli w terminie 6 miesięcy od:

  • daty uprawomocnienia się postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (data uprawomocnienia to nie jest data otrzymania odpisu orzeczenia, plus informacja, o której już kiedyś pisałam: sąd nie przysyła do domu orzeczeń, jeżeli strona tego nie zamówiła i nie opłaciła) lub
  • daty zarejestrowania poświadczenia dziedziczenia (dokument sporządzany przez notariusza) lub europejskiego poświadczenia spadkowego

zgłosi nabycie właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego. Innymi słowy, należy wypełnić deklarację podatkową i złożyć w urzędzie skarbowym pamiętając o terminie. Jeden dzień za późno i płaci się podatek. Koniecznie trzeba o tym pamiętać.

 

30
Paź

WYBÓR PRAWA SPADKOWEGO

Mimo przeciwieństw losu (mój komputer spędził weekend u informatyka) udało mi się jednak napisać wpis na bloga. Dzisiaj o europejskim prawie spadkowym. Nie ma co dyskutować – Polacy mieszkają na całym świecie i – co naturalne – na całym świecie zastanawiają się nad uporządkowaniem wszystkich spraw przed śmiercią, sprawiedliwym podziale majątku między krewnymi i nie tylko, wykluczeniem od dziedziczenia tych, którzy na dziedziczenie nie zasługują itd..

Zacznijmy od zasady podstawowej: prawem właściwym do spraw spadkowych jest prawo miejsca zwykłego pobytu spadkodawcy z chwili śmierci. Pierwsze odstępstwo od tej zasady to bliższy związek spadkodawcy z innym krajem, ale – uwaga – ten bliższy związek musi być oczywisty. Pierwszy przykład z brzegu? Państwo X mieszkają na stałe w Myślenicach pod Krakowem (całe życie tam spędzili). W lipcu przenieśli się – na starość – do syna do Holandii. We wrześniu Pan X nagle zmarł. Miejscem zwykłego pobytu pana X była już Holandia, ale zdecydowanie silniej związany był z Polską, zatem – moim zdaniem – można twierdzić, że związek pana X z Polską był oczywiście bliższy niż z Holandią.

To jednak nie wszystko, co oferują nam przepisy (rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 650/2012 z dnia 4 lipca 2012 r. w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego, a wcześniej wówczas obowiązujący art. 64 ustawy prawo prywatne międzynarodowe). Warto pamiętać, że niektórzy mają możliwość dokonania wyboru prawa spadkowego, jakie będzie stosowane do spraw spadkowych po tym spadkodawcy. Taką możliwość mają te osoby, które mają inne obywatelstwo lub obywatelstwa niż obywatelstwo państwa, w którym mają miejsce stałego pobytu (w chwili wyboru prawa lub w chwili śmierci). Przykład? Nasz znajomy Pan X oprócz obywatelstwa polskiego ma też obywatelstwo belgijskie. Dzięki temu może dokonać wyboru belgijskiego prawa spadkowego. Taki wybór prawa jest ważny, jeżeli jest dokonany w sposób wyraźny (lub wynika z treści) „w oświadczeniu w formie rozrządzenia na wypadek śmierci”. Rozrządzeniem na wypadek śmierci jest w Polsce testament, ale w innych krajach mogą istnieć inne możliwości. Warto zainteresować się różnicami w przepisach spadkowych państw, w których mieszkamy, lub których obywatelstwo posiadamy. To otwiera drzwi do bardziej atrakcyjnych w danej sytuacji możliwości.

 

15
Paź

KOBIETO! SCHOWAJ DUMĘ DO KIESZENI

Nie pisałam przez jakiś czas, a teraz wygląda na to, że nadrabiam :-). Wszystko przez rozmowę z koleżanką. Opowiedziała mi historię swojej kursantki, która jest samotną matką. Pisząc te słowa uświadomiłam sobie, że ta „samotność matki” to najczęściej synonim braku wsparcia finansowego od ojca dziecka. Tenże powiedział matce swojego dziecka, że nie ma co próbować uzyskać sądownie alimentów – dostanie grosze, bo on pracuje z granicą, a w Polsce jest bezrobotny. To pierwsze zagadnienie na dziś.

Po drugie kursantka wskazała na swoją patową sytuację: nie dostaje pieniędzy od byłego, więc musi więcej pracować, żeby zarobić (każda złotówka się liczy). Przez to boi się, że wyda więcej na adwokata niż to jest wszystko warte.

I zagadnienie trzecie (już poza opowiedzianą mi historią) – istnieje cała rzesza kobiet, która myśli tak: „mam w nosie jego pieniądze, sama dam sobie radę i nie zamierzam go o nic prosić”.

Rozprawmy się z tym wszystkim po kolei. Co z tego, że jest bezrobotny w Polsce? Ma dwie ręce? Może pracować? To naprawdę wystarczy do uzyskania alimentów (zawsze oczywiście pozostaje pytanie – w jakiej wysokości). Sąd bada MOZLIWOŚCI ZAROBKOWE, a nie faktycznie osiągane zarobki. Pracuje za granicą? Nie ma tragedii. Najczęściej to oznacza, że zarabia dobrze (choćby ze względu na kursy walutowe). Praca za granicą nie uniemożliwia uzyskania alimentów. Jest coś takiego jak egzekucja międzynarodowa i z moich doświadczeń wynika, że funkcjonuje to całkiem sprawnie. Nie chcę dzisiaj pisać o przepisach, zainteresowanych tematem bliżej odsyłam na stronę sądu (http://www.warszawapraga.so.gov.pl/index.php?id=1497&sid2=120)

Nie ma co ukrywać, adwokat kosztuje. Tak zarabiamy na życie i nie można mieć do nas o to pretensji. Ja się nie obrażam na dentystę, jak idę zaplombować ząb, że muszę za to zapłacić. Mimo wszystko w skali roku honorarium adwokackie stanowi jedynie ułamek sumy alimentów, jakie można uzyskać w sądzie (osobną kwestią jest egzekucja i trzeba o tym pamiętać). Alimenty nie są przecież zasądzane na rok. Niezależnie od tego  – nie ma obowiązku reprezentacji adwokackiej w sprawie o alimenty. Ja oczywiśćie uważam, że warto skorzystać z pomocy adwokata, choćby w formie porady prawnej, ale można mi zarzucić brak obiektywizmu. Po drugie jest cała rzesza miejsc, gdzie można próbować uzyskać pomoc prawną bezpłatnie plus – instytucja pełnomocnika z urzędu. Możliwości jest całkiem sporo. Po prostu trzeba się zmobilizować (wiem, że z dzieckiem, lub dziećmi na karku nie jest to łatwe, ale nie niemożliwe) i odważyć na złożenie pozwu.

No i doszłam do tytułu dzisiejszego wpisu. Duma… Oczywiście można machnąć ręką na jego (czy jej, bo bywa i tak) pieniądze i udowadniać całemu światu, że jesteśmy samowystarczalni. Nie twierdzę, że nie jest to możliwe, tylko jakim kosztem? Niech każdy sobie sam na to pytanie odpowie sam. Zadam jeszcze inne, moim zdaniem nie mniej ważne pytanie – dlaczego dziecko ma mieć niższy standard życia? Alimenty to pieniądze DZIECKA. Nie ma cudów, choćbyśmy żyły wypruły, to matematyka jest nieubłagana. Moja pensja na mnie i dziecko to będzie zawsze mniej niż moja pensja plus alimenty na moje i dziecka utrzymanie. Od razu napiszę, że nie miałam na myśli wykorzystywania alimentów na utrzymanie kobiety (czego zwykle obawiają się mężczyźni), ale po prostu wspólny budżet matki i dziecka.

Mój mąż powiedział mi przed publikacją, że ten wpis jest za bardzo feministyczny, ale po chwili przyznał, że chyba częściej się zdarza, że to mężczyźni nie płacą alimentów. Raczej tak biorąc pod uwagę, że w razie konfliktu między rodzicami to kobietom sąd powierza władzę rodzicielską, a ojciec ma płacić alimenty. Nie jestem wrogiem mężczyzn, po prostu takie są fakty. Na osłodę mężczyznom przyznam, że miałam klienta, który opiekował się córką bez jakiegokolwiek wsparcia finansowego ze strony matki. Wydaje mi się, że przez analogię wpis mogą też wykorzystać mężczyźni.

 

 

 

 

 

13
Paź

ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO

Jeżeli ktoś myśli, że adwokat nie ma serca, to się myli.

Prowadzę właśnie sprawę spadkową i udało mi się dość niekonwencjonalną metodą odnaleźć jednego ze spadkobierców ustawowych. Pan odpowiedział na moją wiadomość i choć mogę się domyślać, jak było to dla Niego trudne – udzielił mi potrzebnych do postępowania informacji.

O co chodzi z tym sercem? Pan na koniec naszej korespondencji poprosił o przekazanie rodzinie prośby o przesłanie mu zdjęcia zmarłego ojca. Przyznam się, że mnie to chwyciło za serce i skłoniło do napisania tego wpisu.

W rodzinie moich przyjaciół zdarzyła się taka historia: mój znajomy stracił po rozwodzie całkowicie kontakt z synem. Z daleka śledził losy syna, ale nie nawiązywał kontaktu. Syn po wielu latach – za namową żony, która wiedziała, co gryzie męża (mądra żona to skarb!) – skontaktował się z ojcem. Miał wtedy ponad 40 lat!!! Ułożyło się jak w bajce – rodziny się poznały. Synowie (znajomy ma w sumie 3 synów) zyskali rodzeństwo, znajomy – synową i wnuki. Do dzisiaj relacje rodzinne są bardzo ciepłe.

Wiem, że nie zawsze musi tak być. Moja historia to ideał. Ale … Piszę tylko po to, żeby pokazać, że czasem jest za późno. Znam historię rodzeństwa, które poznało się przez przypadek przy grobie ojca.

Rodzina jest rodziną. Może warto się odważyć i mimo wszystko (cokolwiek nie działo się wcześniej) podjąć próbę kontaktu? Ci, którzy są w takiej sytuacji wiedzą, jak bardzo jest to potrzebne z jednej strony i jak trudne – z drugiej.

Dzisiaj mało o prawie, a więcej o życiu, ale w kancelarii spotykam się właśnie z ŻYCIEM moich klientów. Trudno przejść obok takich historii obojętnie.