27
Lis

TERMIN DO ODRZUCENIA SPADKU

Po moim błędzie przy okazji aktywności sportowej spuchł mi palec w prawej ręce. Zobaczymy, co się z tego wykluje… Na szczęście lewą ręką też można pisać :-).

Niedawno na blogu, pod wcześniejszym wpisem pojawił się taki komentarz:

Witam,
mogę prosić o doprecyzowanie informacji odnośnie:
„Sześciomiesięczny termin do odrzucenia spadku na szczęście otwiera się dopiero w chwili uzyskania informacji o tytule swojego (lub dzieci) powołania do spadku”
Rozumiem, że informacja odnośnie powołania do spadku powinna trafić do spadkobiercy poprzez sąd lub notariusza? Czy spadkobierca sam musi o uzyskanie takiej informacji wystąpić?
W momencie decydowania się czy przyjąć spadek czy odrzucić spadkobierca uzyskuje informację o tym ile wynoszą aktywa i pasywa? Czy musi zdecydować w ciemno?

To bardzo dobre pytanie. Mimo, iż staram się pisać w sposób zrozumiały, jak widać, nie zawsze się to udaje. No bo, co oznacza termin „tytuł powołania do spadku”?

Już wcześniej pisałam o tym, że termin do odrzucenia spadku to 6 miesięcy, ale od kiedy należy zacząć liczyć? Pierwszą istotną informacją jest śmierć spadkodawcy. Bez tego nie można wiedzieć, że się dziedziczy. Dla osób dziedziczących w pierwszej kolejności (na podstawie ustawy, a nie testamentu), np. małżonka, lub dzieci, wiadomość o śmierci spadkodawcy jest równoznaczna z informacją o tytule powołania do spadku. Dla osób dziedziczących z testamentu tę informacją o tytule powołania do spadku będzie nie tylko informacja o śmierci spadkodawcy, ale też  świadomość treści testamentu powołującego do spadku.

Jeżeli spadkobierca dziedziczący w pierwszej kolejności odrzuci spadek, jego miejsce zajmują inne osoby. Te inne osoby muszą się dowiedzieć o swoim tytule powołania. I tu zaczyna się problem. Notariusz nie powiadamia następnych spadkobierców o odrzuceniu spadku. Robi to sąd, ale wcale nie jest powiedziane, że bieg terminu do odrzucenia spadku (6 miesięcy) zaczyna się liczyć dopiero od uzyskania takiej oficjalnej informacji. Jeżeli np. żona zmarłego zawiadomi rodziców zmarłego (dziadków), że odrzuciła spadek w imieniu swoim i dzieci, to termin do odrzucenia spadku zaczyna biec od uzyskania tej informacji przez dziadków. Dziadkowie mogą nawet nie pomyśleć (lub nie wiedzieć), że są następni w kolejności do dziedziczenia, a termin już biegnie. Oczywiście kwestią otwartą jest udowodnienie momentu, w którym dana osoba dowiedziała się, że poprzednik-spadkobierca odrzucił spadek. Niemniej jednak decydująca jest chwila, uzyskania tej istotnej informacji.

Opowiadał mi kiedyś znajomy adwokat o liście krewnego zmarłego do innego, dalszego krewnego, o śmierci spadkodawcy i szeregu oświadczeń o odrzuceniu spadku przez kolejnych spadkobierców. Adresat tej wiadomości napisał nawet kondolencje, ale nie wpadł na to, że jest spadkodawcą i w efekcie nie złożył stosownego oświadczenia o odrzuceniu spadku. Zanim dotarła do niego wiadomość z sądu, termin do odrzucenia spadku dawno minął.

Jeszcze jedno, spadkobierca musi podjąć decyzję na podstawie takich informacji o spadku, jakie posiada. Nie zawsze są to informacje pełne. Należy jedynie domniemywać, że kolejne odrzucenia spadku poprzedzające nasze dziedziczenie nie wróży „kokosów”. W razie błędnej decyzji prawo przewiduje możliwość zniwelowania szkód, ale – przyznam – lepiej nie być zmuszonym do korzystania z tej możliwości. O tym napiszę w osobnym wpisie.

15
Lis

PODATEK OD SPADKÓW

Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie zajmuję się podatkami. Nienawidzę tego i nie znam się na tym. Jak tylko ktoś ma problem podatkowy przy okazji prowadzonej przeze mnie sprawy, odsyłam go do specjalisty. Jedyny, naprawdę jedyny podatek, o którym cokolwiek wiem (na pewno nie wszystko), poza tym, że istnieje, to podatek od spadków. Muszę wiedzieć, skoro zajmuję się sprawami spadkowymi – bo sprawy spadkowe bardzo lubię.

Podatek od spadków i darowizn (bo to jest dopiero pełna nazwa) dotyczy tych, którzy nabyli własność rzeczy znajdujących się w Polsce lub praw wykonywanych w Polsce, w drodze: dziedziczenia (spadek), zapisu zwykłego, dalszego zapisu, zapisu windykacyjnego, polecenia testamentowego, czy zachowku (o ile nie został zrealizowany przez darowiznę, dziedziczenie lub zapis). Podatkowi podlega też nabycie rzeczy znajdujących się poza granicami Polski, czy praw majątkowych wykonywanych za granicą, jeżeli nabywca jest w chwili otwarcia spadku obywatelem polskim, lub ma miejsce stałego pobytu w Polsce. Muszę podkreślić, że dalej będę pisać wyłącznie o dziedziczeniu.

Warto pamiętać, że ustawa o podatku od spadków i darowizn przewiduje wyjątki od zasady opodatkowania (at. 3 ustawy). Nie będę tego tematu rozwijać. Zainteresowanych odsyłam do ustawy.

To, co napisałam wyżej, to tylko wstęp. Najważniejsze, co chcę w tym wpisie przekazać to informacja, że małżonek spadkodawcy, dzieci, wnuki i prawnuki itd., rodzice, pasierb, rodzeństwo, ojczym oraz macocha (taka to jest wyliczanka w ustawie) mogą uzyskać zwolnienie od podatku jeżeli w terminie 6 miesięcy od:

  • daty uprawomocnienia się postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (data uprawomocnienia to nie jest data otrzymania odpisu orzeczenia, plus informacja, o której już kiedyś pisałam: sąd nie przysyła do domu orzeczeń, jeżeli strona tego nie zamówiła i nie opłaciła) lub
  • daty zarejestrowania poświadczenia dziedziczenia (dokument sporządzany przez notariusza) lub europejskiego poświadczenia spadkowego

zgłosi nabycie właściwemu naczelnikowi urzędu skarbowego. Innymi słowy, należy wypełnić deklarację podatkową i złożyć w urzędzie skarbowym pamiętając o terminie. Jeden dzień za późno i płaci się podatek. Koniecznie trzeba o tym pamiętać.

 

30
Paź

WYBÓR PRAWA SPADKOWEGO

Mimo przeciwieństw losu (mój komputer spędził weekend u informatyka) udało mi się jednak napisać wpis na bloga. Dzisiaj o europejskim prawie spadkowym. Nie ma co dyskutować – Polacy mieszkają na całym świecie i – co naturalne – na całym świecie zastanawiają się nad uporządkowaniem wszystkich spraw przed śmiercią, sprawiedliwym podziale majątku między krewnymi i nie tylko, wykluczeniem od dziedziczenia tych, którzy na dziedziczenie nie zasługują itd..

Zacznijmy od zasady podstawowej: prawem właściwym do spraw spadkowych jest prawo miejsca zwykłego pobytu spadkodawcy z chwili śmierci. Pierwsze odstępstwo od tej zasady to bliższy związek spadkodawcy z innym krajem, ale – uwaga – ten bliższy związek musi być oczywisty. Pierwszy przykład z brzegu? Państwo X mieszkają na stałe w Myślenicach pod Krakowem (całe życie tam spędzili). W lipcu przenieśli się – na starość – do syna do Holandii. We wrześniu Pan X nagle zmarł. Miejscem zwykłego pobytu pana X była już Holandia, ale zdecydowanie silniej związany był z Polską, zatem – moim zdaniem – można twierdzić, że związek pana X z Polską był oczywiście bliższy niż z Holandią.

To jednak nie wszystko, co oferują nam przepisy (rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 650/2012 z dnia 4 lipca 2012 r. w sprawie jurysdykcji, prawa właściwego, uznawania i wykonywania orzeczeń, przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia oraz w sprawie ustanowienia europejskiego poświadczenia spadkowego, a wcześniej wówczas obowiązujący art. 64 ustawy prawo prywatne międzynarodowe). Warto pamiętać, że niektórzy mają możliwość dokonania wyboru prawa spadkowego, jakie będzie stosowane do spraw spadkowych po tym spadkodawcy. Taką możliwość mają te osoby, które mają inne obywatelstwo lub obywatelstwa niż obywatelstwo państwa, w którym mają miejsce stałego pobytu (w chwili wyboru prawa lub w chwili śmierci). Przykład? Nasz znajomy Pan X oprócz obywatelstwa polskiego ma też obywatelstwo belgijskie. Dzięki temu może dokonać wyboru belgijskiego prawa spadkowego. Taki wybór prawa jest ważny, jeżeli jest dokonany w sposób wyraźny (lub wynika z treści) „w oświadczeniu w formie rozrządzenia na wypadek śmierci”. Rozrządzeniem na wypadek śmierci jest w Polsce testament, ale w innych krajach mogą istnieć inne możliwości. Warto zainteresować się różnicami w przepisach spadkowych państw, w których mieszkamy, lub których obywatelstwo posiadamy. To otwiera drzwi do bardziej atrakcyjnych w danej sytuacji możliwości.

 

15
Paź

KOBIETO! SCHOWAJ DUMĘ DO KIESZENI

Nie pisałam przez jakiś czas, a teraz wygląda na to, że nadrabiam :-). Wszystko przez rozmowę z koleżanką. Opowiedziała mi historię swojej kursantki, która jest samotną matką. Pisząc te słowa uświadomiłam sobie, że ta „samotność matki” to najczęściej synonim braku wsparcia finansowego od ojca dziecka. Tenże powiedział matce swojego dziecka, że nie ma co próbować uzyskać sądownie alimentów – dostanie grosze, bo on pracuje z granicą, a w Polsce jest bezrobotny. To pierwsze zagadnienie na dziś.

Po drugie kursantka wskazała na swoją patową sytuację: nie dostaje pieniędzy od byłego, więc musi więcej pracować, żeby zarobić (każda złotówka się liczy). Przez to boi się, że wyda więcej na adwokata niż to jest wszystko warte.

I zagadnienie trzecie (już poza opowiedzianą mi historią) – istnieje cała rzesza kobiet, która myśli tak: „mam w nosie jego pieniądze, sama dam sobie radę i nie zamierzam go o nic prosić”.

Rozprawmy się z tym wszystkim po kolei. Co z tego, że jest bezrobotny w Polsce? Ma dwie ręce? Może pracować? To naprawdę wystarczy do uzyskania alimentów (zawsze oczywiście pozostaje pytanie – w jakiej wysokości). Sąd bada MOZLIWOŚCI ZAROBKOWE, a nie faktycznie osiągane zarobki. Pracuje za granicą? Nie ma tragedii. Najczęściej to oznacza, że zarabia dobrze (choćby ze względu na kursy walutowe). Praca za granicą nie uniemożliwia uzyskania alimentów. Jest coś takiego jak egzekucja międzynarodowa i z moich doświadczeń wynika, że funkcjonuje to całkiem sprawnie. Nie chcę dzisiaj pisać o przepisach, zainteresowanych tematem bliżej odsyłam na stronę sądu (http://www.warszawapraga.so.gov.pl/index.php?id=1497&sid2=120)

Nie ma co ukrywać, adwokat kosztuje. Tak zarabiamy na życie i nie można mieć do nas o to pretensji. Ja się nie obrażam na dentystę, jak idę zaplombować ząb, że muszę za to zapłacić. Mimo wszystko w skali roku honorarium adwokackie stanowi jedynie ułamek sumy alimentów, jakie można uzyskać w sądzie (osobną kwestią jest egzekucja i trzeba o tym pamiętać). Alimenty nie są przecież zasądzane na rok. Niezależnie od tego  – nie ma obowiązku reprezentacji adwokackiej w sprawie o alimenty. Ja oczywiśćie uważam, że warto skorzystać z pomocy adwokata, choćby w formie porady prawnej, ale można mi zarzucić brak obiektywizmu. Po drugie jest cała rzesza miejsc, gdzie można próbować uzyskać pomoc prawną bezpłatnie plus – instytucja pełnomocnika z urzędu. Możliwości jest całkiem sporo. Po prostu trzeba się zmobilizować (wiem, że z dzieckiem, lub dziećmi na karku nie jest to łatwe, ale nie niemożliwe) i odważyć na złożenie pozwu.

No i doszłam do tytułu dzisiejszego wpisu. Duma… Oczywiście można machnąć ręką na jego (czy jej, bo bywa i tak) pieniądze i udowadniać całemu światu, że jesteśmy samowystarczalni. Nie twierdzę, że nie jest to możliwe, tylko jakim kosztem? Niech każdy sobie sam na to pytanie odpowie sam. Zadam jeszcze inne, moim zdaniem nie mniej ważne pytanie – dlaczego dziecko ma mieć niższy standard życia? Alimenty to pieniądze DZIECKA. Nie ma cudów, choćbyśmy żyły wypruły, to matematyka jest nieubłagana. Moja pensja na mnie i dziecko to będzie zawsze mniej niż moja pensja plus alimenty na moje i dziecka utrzymanie. Od razu napiszę, że nie miałam na myśli wykorzystywania alimentów na utrzymanie kobiety (czego zwykle obawiają się mężczyźni), ale po prostu wspólny budżet matki i dziecka.

Mój mąż powiedział mi przed publikacją, że ten wpis jest za bardzo feministyczny, ale po chwili przyznał, że chyba częściej się zdarza, że to mężczyźni nie płacą alimentów. Raczej tak biorąc pod uwagę, że w razie konfliktu między rodzicami to kobietom sąd powierza władzę rodzicielską, a ojciec ma płacić alimenty. Nie jestem wrogiem mężczyzn, po prostu takie są fakty. Na osłodę mężczyznom przyznam, że miałam klienta, który opiekował się córką bez jakiegokolwiek wsparcia finansowego ze strony matki. Wydaje mi się, że przez analogię wpis mogą też wykorzystać mężczyźni.

 

 

 

 

 

13
Paź

ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO

Jeżeli ktoś myśli, że adwokat nie ma serca, to się myli.

Prowadzę właśnie sprawę spadkową i udało mi się dość niekonwencjonalną metodą odnaleźć jednego ze spadkobierców ustawowych. Pan odpowiedział na moją wiadomość i choć mogę się domyślać, jak było to dla Niego trudne – udzielił mi potrzebnych do postępowania informacji.

O co chodzi z tym sercem? Pan na koniec naszej korespondencji poprosił o przekazanie rodzinie prośby o przesłanie mu zdjęcia zmarłego ojca. Przyznam się, że mnie to chwyciło za serce i skłoniło do napisania tego wpisu.

W rodzinie moich przyjaciół zdarzyła się taka historia: mój znajomy stracił po rozwodzie całkowicie kontakt z synem. Z daleka śledził losy syna, ale nie nawiązywał kontaktu. Syn po wielu latach – za namową żony, która wiedziała, co gryzie męża (mądra żona to skarb!) – skontaktował się z ojcem. Miał wtedy ponad 40 lat!!! Ułożyło się jak w bajce – rodziny się poznały. Synowie (znajomy ma w sumie 3 synów) zyskali rodzeństwo, znajomy – synową i wnuki. Do dzisiaj relacje rodzinne są bardzo ciepłe.

Wiem, że nie zawsze musi tak być. Moja historia to ideał. Ale … Piszę tylko po to, żeby pokazać, że czasem jest za późno. Znam historię rodzeństwa, które poznało się przez przypadek przy grobie ojca.

Rodzina jest rodziną. Może warto się odważyć i mimo wszystko (cokolwiek nie działo się wcześniej) podjąć próbę kontaktu? Ci, którzy są w takiej sytuacji wiedzą, jak bardzo jest to potrzebne z jednej strony i jak trudne – z drugiej.

Dzisiaj mało o prawie, a więcej o życiu, ale w kancelarii spotykam się właśnie z ŻYCIEM moich klientów. Trudno przejść obok takich historii obojętnie.

 

11
Wrz

REJESTR SPADKOWY

Kilka dni temu (dokładnie 8. września 2016 r.) weszły w życie przepisy powołujące do życia nowy rejestr – Rejestr Spadkowy. Rejestr prowadzony jest przez Krajową Radę Notarialną. Od wejścia w życie ustawy notariusze i sędziowie mają obowiązek dokonywania wpisów w rejestrze. Informację z systemu, czy zostało zarejestrowane poświadczenie dziedziczenia lub postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, czy też europejskie poświadczenie spadkowe wydane w Polsce, może uzyskać każdy. Trzeba tylko znać PESEL spadkodawcy, lub inne dane (wskazane w wyszukiwarce) identyfikujące spadkodawcę.

Jaki jest cel utworzenia rejestru? Do tej pory trzeba było „ręcznie” sprawdzać, czy dziedziczenie nie zostało już stwierdzone sądownie lub notarialnie. Tak trzeba będzie nadal robić w przypadku:

  • postanowień spadkowych sądu sprzed 8. września 2016 r.,
  • notarialnych poświadczeń dziedziczenia sprzed 1. marca 2009
  • i europejskich poświadczeń spadkowych wydanych w Polsce przed 8. września 2016 r.

Informacje o dziedziczeniu stwierdzonym po tych datach będą scentralizowane w rejestrze spadkowym, co pomoże uniknąć dublowania postępowań z jednej strony (system blokuje możliwość wpisania kolejnego dokumentu stwierdzającego dziedziczenie po tym samym spadkodawcy), z drugiej – usprawni poszukiwanie informacji na temat losów spadków i położenia dokumentu stwierdzającego, kto jest spadkobiercą. Wypis dokumentu notarialnego, lub postanowienia sądu – tak jak wcześniej – może uzyskać tylko osoba, która wykaże swój interes prawny.

Jakie informacje są rejestrowane?

1) numer wpisu;

2) datę oraz godzinę i minutę dokonania wpisu;

3) datę oraz miejsce sporządzenia aktu poświadczenia dziedziczenia albo datę wydania postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, postanowienia uchylającego lub zmieniającego postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku albo postanowienia uchylającego zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia oraz sygnaturę akt sprawy, albo datę oraz miejsce wydania europejskiego poświadczenia spadkowego, jego sprostowania, zmiany, uchylenia lub zawieszenia jego skutków, albo datę wydania postanowienia o wydaniu, sprostowaniu, zmianie lub uchyleniu europejskiego poświadczenia spadkowego, albo o zawieszeniu jego skutków lub postanowienia o zmianie albo uchyleniu tych postanowień oraz sygnaturę akt sprawy;

4) imię i nazwisko notariusza oraz siedzibę jego kancelarii, a jeżeli akt poświadczenia dziedziczenia lub europejskie poświadczenie spadkowe sporządziła osoba zastępująca notariusza – również imię i nazwisko tej osoby, a w przypadku postanowienia sądu – oznaczenie sądu;

5) imię i nazwisko spadkodawcy, imiona jego rodziców oraz numer Powszechnego Elektronicznego Systemu Ewidencji Ludności (PESEL), o ile jest znany;

6) imię i nazwisko spadkodawcy, imiona jego rodziców oraz datę i miejsce jego urodzenia – jeżeli numer PESEL spadkodawcy nie jest znany lub spadkodawca go nie posiadał;

7) datę i miejsce zgonu albo znalezienia zwłok spadkodawcy oraz jego miejsce zwykłego pobytu w chwili śmierci.

Z wpisem do rejestru spadkowego łączą się koszty, ale – trzeba przyznać – symboliczne: 5 zł za wpis.

Tak, jak wspomniałam każdy ma dostęp do informacji, czy przeprowadzono już postępowanie spadkowe przed sądem, czy notariuszem – trzeba wejść na stronę Krajowej Rady Notarialnej i zacząć poszukiwania: https://rejestry-notarialne.pl/37

 

 

20
Sie

500+ PO MOICH WAKACJACH

Wróciłam z wakacji (przyznaję – długich) i proszę… od razu trafiła mi się nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Nowelizacja, co tu dużo kryć – potrzebna, skoro takie było założenie ustawodawcy od początku (szkoda, że nikt nie dostrzegł tego przy pisaniu ustawy). Od dzisiaj nie może być już wątpliwości, że świadczenia wypłacane z programu 500+ nie mają wpływu na wysokość alimentów.

Co do moich wakacji, to udały się nadspodziewanie. Odpoczęłam i jestem pełna energii do pracy. Na początek muszę zmierzyć się z moją skrzynką mailową – czeka 720 e-maili (część to na pewno SPAM), a w przyszłym tygodniu – z przeprowadzką kancelarii. Od 1. września będę „urzędowała” przy ul. Garncarskiej 3/1 w Krakowie. To bardzo duża zmiana w moim życiu zawodowym. Przyznam, że lubię zmiany, ale jak już są sfinalizowane. Pakowanie akt, książek i organizowanie wszystkiego wcale mnie aż tak nie cieszy. Dam radę, wiem, ale…

Jeżeli ktoś jest ciekawy, jak spędziłam wakacje:

 

1-DSC01712-001

 

 

28
Cze

BREXIT – CO TO BĘDZIE?

No dobrze… Przyznam, że walczę z sobą od kilku dni, bo z jednej strony blogi (zaniedbywane ostanio z braku czasu), z drugiej – bieżąca praca, remont (za kilka dni) w domu i przeprowadzka kancelarii. Tak, w moim życiu zawodowym też dochodzi do rewolucji :-). Od 1 września 2016 r. będę urzędowała przy ul. Garncarskiej 3/1.

Do tej pory wygrywała bieżąca praca, ale w końcu nie dałam radyi blog zwyciężył (pismo procesowe i projekt wystąpienia na jutro trochę muszą poczekać).

Dostałam dzisiaj wiadomość z pytaniem o Brexit.

(…)  teraz po referendum mamy wątpliwości czy można powoływać się w tym przypadku (uprowadzenia rodzicielskiego) na konwencję haską. Dopiero za ok. 1 m-c można byłoby założyć sprawę o uprowadzenie. Proszę o odpowiedź czy zbiór tych praw nadal będzie respektowany. Dziękuję za odpowiedź.(…)

Oczywiście interesuje się tym, co się dzieje na świecie, wiem co się wydarzyło ostatnio w Wielkiej Brytanii, ale – przyznam ze wstydem – nie pomyślałam, jaki to będzie miało wpływ na prawo międzynarodowe? Dopiero e-mail czytelniczki skłonił mnie do myślenia.

Moją odpowiedź muszę podzielić na dwie części. Z jednej strony w grę wchodzą przepisy unijne i mięzynarodowe akty prawne, których stroną jest Unia Europejska , z drugiej inne przepisy międzynarodowe, np. konwencja haska (dotycząca cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę, sporządzona w Hadze dnia 25 października 1980 r.).

Pierwsza kategoria – zaznaczam, że to mój podział stworzony ad hoc) – to rozporządzenia unijne i konwencje, czy umowy międzynarodowe, do których przystąpiła Unia Europejska w imieniu wszystkich swoich członków. Co będzie z tymi regulacjami po Brexicie? Przyznam, nie mam pewności, ale prawdopodobnie te akty prawne przestaną wiązać Wielką Brytanię. W przypadku konwencji, czy umów międzynarodowych Wielka Brytania będzie musiała podjąć decyzję, czy chce przystąpić ponownie do konwencji, czy też nie. Piszę w trybie przypuszczającym, gdyż nie jestem specjalistką od tego typu zagadnień. Znam się na międzynarodowym prawie rodzinnym. Brexit to coś więcej.

Co natomiast z innymi aktami prawa międzynarodowego, do których zaliczam np. konwencję haską dotyczącą uprowadzeń rodzicielskich? Tu mogę z całą pewnością odpowiedzieć, że Brexit nie ma żadnego wpływu na dalsze stosowanie tej konwencji. Do konwencji haskiej przystąpiło Zjednoczone Królestwo (United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland), a nie Unia Europejska. Po Brexicie nadal zatem będzie można skorzystać z procedury gwarantowanej przez konwencję. Być może – po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, (do czego – jak przekonują eksperci – jeszcze daleko) nie będzie obowiązywało wzmocnienie konwencji wynikające z rozporządzenia europejskiego, ale bez tego „da się żyć”.

Dzisiaj króciutko, bo prawdę mówiąc jestem zmęczona. Czym? Siedzeniem pod salą rozpraw i oczekiwaniem na wywołanie mojej rozprawy (Sąd Rejonowy w Wadowicach). Ponad dwie godziny. Na szczęście moje biuro jeździ ze mną :-), więc trochę popracowałam, ale i tak było to męczące. Takie życie adwokata: pół życia na sali rozpraw, pół życia pod salą (tu taki mały apel do sędziów – szanujcie czas innych. Wiem, że planowanie rozpraw nie jest łatwe, ale co innego czekanie przez 15 minut, a co innego przez kilka godzin… Tak sobie trochę ulżyłam… Bez urazy). Ale ad rem.

Jeżeli odrzucisz spadek w terminie, to jesteś wolny, ale w kolejce do niechcianego spadku czekają prawdopodobnie następne osoby. Kolejni spadkobiercy. Czy to tak idzie w nieskończoność? Rodzi się pytanie, czy jeżeli odrzucimy spadek w imieniu małoletniego, a za np. rok urodzi się nam kolejne dziecko, to trzeba będzie znów występować do sądu o zezwolenie na odrzucenie spadku, a potem składać oświadczenie o odrzuceniu spadku w imieniu dziecka? I tak dalej i tak dalej…

Na szczęście nie. Spadkobiercą może zostać tylko taka osoba, która żyje w momencie otwarcia spadku. Przyszłe dzieci są już wyłączone od dziedziczenia po spadkodawcy zmarłym przed ich urodzeniem. Jest jeden wyjątek dotyczący dziecka poczętego w chwili śmierci spadkodawcy – mówiłam o tym tu – ale o kolejne dzieci, poczęte już po śmierci spadkodawcy nie trzeba się martwić.

Krótko? Krótko!

 

28
Maj

WYSŁUCHANIE DZIECKA

Przy okazji buszowania po internecie natrafiłam na poradnik Fundacji Dzieci Niczyje dotyczący wysłuchania dziecka w postępowaniu cywilnym i … zachwyciłam się.

Fundacja Dzieci Niczyje i Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce prowadzą od 26. kwietnia b.r. akcję „Dziękuję za wysłuchanie” adresowaną do przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Dlaczego mnie to zachwyciło? Bo jestem gorącą zwolenniczką wysłuchiwania dzieci w postępowaniu cywilnym.

Prawo gwarantuje dziecku możliwość wypowiedzi w sprawach dotyczących dziecka:

Art. 2161 kodeksu postępowania cywilnego

§ 1. Sąd w sprawach dotyczących osoby małoletniego dziecka wysłucha je, jeżeli jego rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości na to pozwala. Wysłuchanie odbywa się poza salą posiedzeń sądowych.

§ 2. Sąd stosownie do okoliczności, rozwoju umysłowego, stanu zdrowia i stopnia dojrzałości dziecka uwzględni jego zdanie i rozsądne życzenia.

W prawie polskim nie ma granicy wieku, od jakiej dziecko może być wysłuchane, to do sędziego należy decyzja o wysłuchaniu dziecka. W prawie czeskim jest granica 12 lat, od której dzieci muszą być wysłuchane, u nas – decyzja sędziego.

Jaki jest efekt w sądach?

Zastrzegam, że mówię o sądach w południowej Polsce – żałosny. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sędziów (słownie trzech sędziów), którzy osobiście wysłuchali dziecko w postępowaniach, które prowadziłam. Najmłodsze dziecko miało 5 lat i było wysłuchanie przez sędziego w obecności psychologa – ideał!

Zaraz ktoś mi powie, że dzieci nie muszą być wysłuchiwane osobiście – prawda. W większości postępowań rozwodowych, w których istnieje spór dotyczący dzieci są dopuszczane opinie OZSS (dawne RODK). W czasie badania przez psychologów dzieci mają możliwość wypowiedzi. To jednak mimo wszystko nie to samo.

Marzy mi się, żeby sędziowie nie bali się spotykać dzieci, co do których życia podejmują kluczowe decyzje. Pewnie łatwiej jest decydować o anonimowej Ani, czy Krzysiu, niż o dziecku, z którym się rozmawiało. Jednak po to, żeby sędziowie się nie bali, muszą zostać wyposażeni w narzędzia (warunki do swobodnej rozmowy, nie może to być sala rozpraw) i wiedzę (szkolenia, warsztaty) i co nie mniej ważne – muszą chcieć się uczyć. To nie jest łatwe spotkać dziecko i nawiązać rozmowę, która ma dać sędziemu istotne informacje, a równocześnie – nie może wywołać u dziecka szkody (np. nie wolno zadać dziecku pytania, z którym rodzicem chciałoby mieszkać, nie wolno przerzucać na dziecko odpowiedzialności za decyzje dorosłych).

Jednym słowem potrzebne są szkolenia, broszury informacyjne itp. I tu wracam do broszury Fundacji Dzieci Niczyje: Jak zorganizować wysłuchanie dziecka w trybie art. 216 ze zn.1 i 576§2 kpc_0

Warto zapoznać się z podstawowymi zaleceniami. To lektura nie tylko dla prawników, ale też dla rodziców. Trzeba wiedzieć, jakie prawa ma dziecko w sądzie i czego można oczekiwać od sędziego.

Dla zainteresowanych i znających jęz. angielski mogę jeszcze polecić publikację Komitetu Ministrów Rady Europy: Child friendly justice

Warto wiedzieć, że wysłuchanie dziecka ma też swoją czysto prawną funkcję w postępowaniach o charakterze międzynarodowym – brak wysłuchania dziecka może stanowić odmowę uznania orzeczenia w innym państwie Unii Europejskiej.