26
Nov

WOLNE SĄDY

Wolne sądy…

W piątek byłam na demonstracji (relacja prasowa jest tu), niestety nie pierwszy raz w ostatnim czasie. Tym razem w obronie wolnych sądów.

Dlaczego tam byłam?

Bo niezależne (wolne) sądy są ważne dla każdego z nas.

Czy poszłam tam chętnie?

Niestety nie. I to nie dlatego, że demonstracja odbywała się w piątek po południu, kiedy chciałoby się odpocząć po tygodniu pracy. Do tego było zimno. Mój brak entuzjazmu wynikał z tego, że stykam się z sądami prawie codziennie i dominującym uczuciem, jaki mi w związku z tym towarzyszy jest frustracja. Nie raz już pisałam, że są sędziowie odważni (przykład z ostatnich doniesień prasowych np. tu), ale są też sędziowie, którzy nie radzą sobie z pracą, albo jest im po prostu wszystko jedno. Tych ostatnich nie mam – prawdę mówiąc – ochoty bronić. Jestem przekonana, że wiele osób ma podobne odczucia, co ja…

Frustrację budzą też terminy oczekiwania na rozprawę. W sprawach rodzinnych, którymi się przede wszystkim zajmuję czas odgrywa często ogromną rolę. Pół roku separacji od dziecka, zanim sąd da radę rozpoznać wniosek o zabezpieczenie?! Pół roku to jak wieczność w życiu dziecka! Uczciwie muszę wspomnieć, że długi czas oczekiwania na rozprawę to nie zawsze wina sędziów. Ilość sędziów do ilości spraw, jakie mają rozpoznać często przekracza możliwości ludzkie. Wyobraź sobie, że masz 800 spraw do załatwienia. Jedne bardziej, inne mniej skomplikowane. Przy tej liczbie spraw to już nie ma znaczenia, czy trudne, czy nie :-(. Taka ilość nie jest do przerobienia w rozsądnym terminie.

Zanim więc spluniesz przez lewe ramię myśląc o sędzim, który rozstrzyga akuratnie Twoją sprawę pomyśl, że bez wolnych sądów może być jeszcze gorzej. T

Czy reforma sądownictwa jest potrzebna?

Jak najbardziej, ale nie ingerująca w niezależność sądownictwa, w niezawisłość sędziów. Jest na pewno wiele do zrobienia w wymiarze sprawiedliwości od kwestii technicznych do osobowych. To, że sądy jeszcze funkcjonują to chyba cud, a właściwie poświęcenie ze strony całej rzeszy ludzi. Nie będę teraz pisać o sędziach, bo trochę napisałam już wyżej. Najwyższy czas, żeby napisać o pracownikach sekretariatów, którzy harują (nie przesadzam) za najniższą pensję i pchają ten wózek do przodu. Bez nich wszystko by się już dawno zawaliło. Szczerze mówiąc na przysłowiowej kasie w Biedronce (nikomu nie ujmując) można zarobić więcej przy o wiele mniej stresującej pracy.

Czy sędziowie zasługują na to, co ich aktualnie spotyka w przestrzeni publicznej?

Być może niektóre jednostki tak, ale jako ogół – absolutnie nie. Jak każdy pracujący człowiek sędzia zasługuje na szacunek. To takie zapomniane słowo. Szacunek. Siedzę sobie w hotelu w Poznaniu i sama się z siebie śmieję… Szacunek? Przeczytałam przed chwilą, że prezes Sądu Okręgowego i jej zastępcy zostali odwołani faksem w niedzielę. Faksem!!! Nie powinnam się dziwić, bo to samo działo się niedawno na Śląsku. Ale zaraz potem myślę sobie, że jednak powinnam się dziwić i nie powinnam się przyzwyczajać do takich “standardów”.

Świętej pamięci prof. Bartoszewski mówił, że warto być przyzwoitym. Osobiście chcę się tego trzymać, choćby wszystko to, co dzieje się dookoła przekonywało mnie, że nie warto…

 

{ 2 comments… read them below or add one }

Paweł November 27, 2017 at 08:51

Szanowna Pani Mecenas
Zawsze warto być przyzwoitym. Zwłaszcza w takich czasach.
Z wyrazami szacunku
Paweł Ludwiczak

Reply

taxwaysgroup November 28, 2017 at 18:40

Ciekawy post. Fajne by było jakieś większe wyjaśnienie, co dokładnie chce zmienić rząd i dlaczego to takie ważne dla ludzi.

Reply

Leave a Comment

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł. Jednak jeśli chcesz w ten sposób poprosić mnie o pomoc, skorzystaj z zakładki Kontakt

Previous post: