20
Jan

TESTAMENT NOTARIALNY

Zanim o testamencie notarialnym, kilka słów, bo trudno w obecnej sytuacji udawać, że nic się nie stało. Mój nastrój w ten weekend jest – podobnie jak w całej Polsce – minorowy. Nie mogę powiedzieć, że zdobyłam się na większą aktywność obywatelską, ale wysłuchałam fragmentów mszy pogrzebowej prezydenta Pawła Adamowicza. Chciałabym wierzyć, że po kolejnym wstrząsie w Polsce pozostanie coś pozytywnego. Większe wyczulenie na słowa i godność bliźniego. Nie zabieram głosu w kwestiach politycznych, bo jestem zdania, że każdy ma prawo do swojego poglądu. Warto ze sobą rozmawiać, a nie walczyć. Marzy mi się też, przy okazji tych strasznych wydarzeń, że zaczniemy pojmować patriotyzm trochę inaczej niż jest to zwyczajowo przyjęte. Nie jako patriotyzm militarny, ale patriotyzm codzienny (np. w duchu przemyśleń Michała Rusinka – m.in. “kasowanie biletów i nieściąganie na klasówkach”).

Testament notarialny

W istocie rzeczy chodzi o formę testamentu tj. akt notarialny sporządzony przez notariusza. Trzeba pamiętać o jednym – notariusz nie jest powołany do udzielania porad prawnych. Czym innym jest spisanie tego, co oświadcza testator, a czym innym rozważenie, jakie rozporządzenie majątkiem na wypadek śmierci jest najkorzystniejsze w sytuacji życiowej testatora. Podawałam kiedyś historię testamentu w rodzinie mojego męża (można przeczytać tu). Całe szczęście polegało na tym, że na prośbę wujostwa czuwałam nad tym, co robią. Ostatecznie udało się sporządzić testament notarialny o treści dopasowanej do sytuacji życiowej starszego małżeństwa. Sprawdziłam teraz mój wpis i zorientowałam się, że pisałam wpis przed wszystkimi wydarzeniami istotnymi dla unaocznienia problemu. Może więc w tej chwili dokończę opowieść zaczętą w 2011 r. 

Co się dalej działo

Po sporządzeniu testamentu “uproszczonego” przez notariusza wujostwo zdecydowali się na zmianę testamentu. Powstałą wersja znacznie bardziej skomplikowana od strony prawnej i odzwierciedlająca intencje każdego z małżonków. Ze względu na stan zdrowia konieczne było już wezwanie notariusza do domu (warto pamiętać, że jest taka możliwość). Niedługo potem stan zdrowia cioci na tyle się pogorszył, że nie mogła już testować. Oboje małżonkowie zmarli w niedługim czasie jedno po drugim, a dzięki testamentowi notarialnemu osoby powołane do spadku otrzymały należny spadek. Jestem tego pewna, gdyż byłam wykonawcą testamentu (o wykonawcy testamentu pisałam tu).

Gwarancja?

Czy testament notarialny daje gwarancję ważności? Odpowiedź jest prosta – nie daje. Niestety, nie tlko w dziedzinie prawa spadkowego trudno w życiu o 100% gwarancje. Testament notarialny daje większe prawdopodobieństwo, że zostanie spisany w sposób prawidłowy i będzie odzwierciedlał ostatnią wolę spadkodawcy. Ale… jak w przypadku każdego testamentu można kwestionować ważność testamentu w postępowaniu o stwierdzeniu nabycia spadku. Tu wypada powołać

dwa istotne orzeczenia Sądu Najwyższego:

postanowienie Sądu Najwyższego – Izba Cywilna i Administracyjna z z dnia 25 czerwca 1985 r., III CRN 181/85:

Okoliczność, że testament został sporządzony w formie aktu notarialnego nie stoi na przeszkodzie udowadnianiu jego nieważności, z przyczyn wskazanych w przepisie art. 945 par. 1 KC.

i kolejne orzeczenie:

wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna i Administracyjna z dnia 23 lipca 1982 r., III CRN 159/82:

Przekonanie przesłuchanego w charakterze świadka notariusza co do stanu poczytalności spadkodawczyni w chwili sporządzania testamentu nie jest dla sądu wiążące. Wartość tego dowodu polega na tym, że składający zeznania jest osobą godną zaufania jako osoba postronna i urzędowa, zeznania tego świadka podlegają ogólnym zasadom co do ich oceny.

Dlaczego o tym piszę?

Żebyś dowiedział się, że testament notarialny to taki sam testament, jak każdy inny (w innej formie). Jeżeli uważasz, że nie jest możliwe, żeby dziadek na miesiąc przed śmiercią, w bardzo zaawansowanym wieku ożenił się i sporządził testament na żonę (taki przykład z życia wzięty), to nie masz innej drogi, jak kwestionowanie ważności testamentu. Z drugiej strony oczywiście nie ma takiego obowiązku. Znam osoby (i szanuję ich decyzje), które mimo wątpliwości zdecydowały się pozostawić wszystko tak, jak wynika z testamentu. To jest wybór, a mówiąc językiem prawniczym – prawo, a nie obowiązek.

24
Dec

BOŻE NARODZENIE 2018

Dziś Wigilia. Niedługo będę lepić uszka i pierogi. Wtedy wiem, że zaczynają się Święta :-).

Proszę o przyjęcie życzeń i zapraszam na bloga po Świętach, już w Nowym Roku.

13
Dec

CZY DOCZEKAM TAKIEJ CHWILI? O PROKURATURZE

“Czy doczekam takiej chwili…” to cytat z jednego z bardziej lubianych przeze mnie zespołów tj. Raz Dwa Trzy (cała piosenka dostępna tu) :-). O co chodzi w tym wpisie? O konwencję haską dotyczącą cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę (w skrócie konwencja haska).

Kilka dni temu wygrałam (WYGRAŁAM!!! :-)) w I instancji sprawę o powrót dziecka do Wielkiej Brytanii (sąd uznał, że matka bezprawnie zatrzymała dziecko w Polsce). Jestem oczywiście szczęśliwa z tego powodu, bo – co tu dużo kryć – uwielbiam wygrywać :-).

Czego chcę doczekać?

Aż Prokuratura zrozumie, o co chodzi w konwencji haskiej. Zacznę od tego, ze udział prokuratora jest obowiązkowy w sprawach z konwencji haskiej. I dobrze. Nie mam z tym problemów. Więc o co chodzi?  Postaram się przedstawić

schemat wystąpienia prokuratora w sprawie z konwencji haskiej

i oceń Czytelniku sam:

  1. Początek postępowania: Sąd kieruje pytanie do prokuratora, jakie stanowisko zajmuje w sprawie tzn. czy popiera wniosek o powrót dziecka do miejsca stałego pobytu, czy nie?

Sędzia: jakie jest stanowisko Prokuratury?

Prokurator: na tym etapie postępowanie wstrzymuję się z zajęciem stanowiska (jestem w stanie jeszcze to zrozumieć);

2. Etap zadawania pytań świadkom lub stronom – seria pytań nie na temat

Prokurator: (przykładowe pytanie) gdzie Pan spędzał z dzieckiem wakacje w 2018 r.

Ja: Wysoki Sądzie, wnoszę o uchylenie pytania.

Sąd: Uchylam pytanie

Prokurator: dlaczego dwa lata temu nie zgadzał się Pan, żeby dziecko poszło do przedszkola?

Ja: Wysoki Sądzie, wnoszę o uchylenie pytania

Sąd: Uchylam pytanie

(kilka razy powtórka sytuacji)

Prokurator: to jak mam Wysoki Sądzie zadawać pytania, skoro Sąd mi uchyla wszystkie pytania?

3. Ostateczne stanowiska stron. Ze sprawy wynika ewidentnie, że matka uprowadziła dziecko do Polski/bezprawnie zatrzymała dziecko w Polsce

Sąd: Jakie jest stanowisko Prokuratury

Prokurator: Wnoszę o oddalenie wniosku (czyli pozostanie dziecka w Polsce)

 

No tak, jestem trochę złośliwa. Ale ten schemat powtarza się od lat w postępowaniach z konwencji haskiej. Z jeszcze większą wyrazistością – od czasu reformy procedury (pisałam o tym tu), bo od tego czasu spotykam sędziów, którzy rozumieją o co chodzi w konwencji haskiej. Wcześniej bywało z tym różnie… Teraz sędziowie pilnują, by postępowanie dowodowe nie odbiegało od tematu postępowania.

A gdyby tak wnieść o powrót dziecka?

Niestety nie przypominam sobie jednej sprawy :-(, w której Prokurator zająłby stanowisko inne niż zmierzające do pozostania dziecka w Polsce. Oczywiście, wolno Prokuratorom zajmować takie stanowisko. Problem w tym, że Prokuratura ma stać na straży dobra dziecka, no i przy okazji prawa. Na podstawie spraw, w których uczestniczyłam, wnioskuję, że zdaniem Prokuratury (jestem gotowa do dyskusji) dobro dziecka podlegającego konwencji haskiej to ZAWSZE pozostanie z matką w Polsce. Automatycznie! Niezależnie od okoliczności sprawy. Na pewno zdarzają się takie sprawy, w których pozostanie dziecka w Polsce jest uzasadnione. Ale oczekiwałabym od Prokuratury obiektywizmu, a nie – automatyzmu.

Dodam na marginesie, że moja ostatnia rozprawa w sprawie z konwencji haskiej dostarczyła mi dużo wrażeń ze strony Prokuratora reprezentującego Urząd Prokuratorski. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się, że Prokurator (pierwszy raz p. Prokuratora na oczy widziałam) odmówił zajęcia na rozprawie miejsca koło mnie tj. pełnomocnika wnioskodawcy. Pan Prokurator zajął miejsce na ławce dla publiczności. Do tej pory, a jest to ustalone miejsce prokuratora na rozprawie, miałam po mojej lewicy “wroga” wnoszącego o oddalenie mojego wniosku (niejednokrotnie bardzo sympatycznej osoby, z którą na korytarzu można było normalnie porozmawiać).

To jeszcze nic, bo w oczekiwaniu na postanowienie kończące sprawę poszłam za Prokuratorem (a chciałam sprawdzić, co się będzie działo – złośliwe babsko ze mnie…) i postawiłam teczkę na tej samej ławce co Prokurator. Jak się “wydało”, że to ja :-), Prokurator zabrał teczkę i poszedł w przeciwległy kąt korytarza przed salą. Coś jest ze mną nie tak? Groźna jestem (no miło tak o sobie pomyśleć ;-))?

Po co o tym piszę?

Bo mam nadzieję, że ktoś, od kogo zależy reprezentowanie Prokuratury przeczyta ten wpis. Nie trzeba się ze mną zgadzać, ale może ten tekst da coś komuś do myślenia i interes dziecka zostanie nieco zobiektywizowany w innych wystąpieniach Prokuratorów w sprawach z konwencji haskiej. No tak mi się marzy… 

Na koniec kilka słów wytłumaczenia dlaczego przez chwilę nie pisałam na blogu. Byłam w Antwerpii na Uniwersyetecie na szkoleniu z konwencji haskiej, o dobru dziecka właśnie… A tak wygląda strefa studentów na Uniwersytecie – zazdroszczę…

4
Dec

LEXMONITOR – RZETELNA WIEDZA PRAWNA

Rzetelna wiedza w internecie

W internecie można znaleźć wszystko. To cudowne, ale internet ma też swoje wady. Jeżeli nie znasz się na prawie trudno Ci będzie ocenić, czy informacje znalezione w sieci są rzetelne i aktualne (na moich blogach zamieszczona jest data wpisu właśnie dla umożliwienia weryfikacji aktualności wiadomości). Jeżeli ściągnąłeś z internetu wzór pozwu z wnioskiem o pominięcie posiedzenia pojednawczego to ja od razu wiem, że to nieaktualny staroć. Tobie będzie to trudno się zorientować.

Nie będzie niespodzianką, że nie tylko ja prowadzę blogi prawnicze :-). Co więcej nie byłam pierwsza. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że pierwszą (albo jedną z pierwszych) była Katarzyna Przyborowska z blogiem: temidajestkobieta.

Lexmonitor

Zdarza się, że i ja szukam informacji w internecie. Nie znam się przecież na wszystkim. Często szukam na www.lexmonitor.pl To serwis gromadzący wpisy na blogach prawniczych w kolejności ich zamieszczenia. Z boku strony jest jednak pomoc w postaci grup zagadnień i spisów blogów. Jeżeli jesteś zainteresowany tematem to najłatwiej znaleźć blogi tematyczne właśnie na tej stronie.

To trochę “prywata” bo wpisy na moich blogach też są na lexmonitor :-), ale warto czasem odwiedzić blogi “konkurencji”. Jezeli masz chwilę – zajrzyj. Ja czytam od czasu do czasu:

Na lexmonitor.pl jest zgromadzonych dużo więcej wartościowych informacji. Niestety doba jest za krótka :-).

25
Nov

ZARZĄD SUKCESYJNY DLA FIRM RODZINNYCH

 Nareszcie zarząd sukcesyjny

Ja tu sobie milczę na blogu ;-), a wczoraj weszła w życie istotna ustawa: “o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej”. Ustawa zaczęła obowiązywać (z drobnymi wyjątkami) dokładnie od 24 listopada 2018 r. W skrócie – to remedium na komplikacje w firmach spowodowanych śmiercią osób prowadzących działalność gospodarczą. Może to nie zabrzmi zgrabnie, ale z dobrodziejstwa ustawy mogą korzystać spadkobiercy tylko tych osób prowadzących działalność gospodarczą, które zmarły począwszy od dzisiaj tj. 25 listopada 2018 r. (art. 125 ustawy).

Ustawa była bardzo potrzebna!

Dzisiejszy wpis to tylko podstawowe informacje. Ustawa jest obszerna i wymaga szczegółowego omówienia. Będę się starała powoli przedstawiać na blogu rozwiązania wprowadzone na wypadek śmierci przedsiębiorcy.

Przedsiębiorstwo w spadku

Ustawa wprowadza nowe pojęcie – przesiębiorstwo w spadku. Jest to przedsiębiorstwo – w skrócie – działające do śmierci spadkodawcy obejmujące zarówno:

  1. składniki materialne (ruchomości i nieruchomości) jak i niematerialne (np. know-how, patent itp.) przeznaczone do prowadzenia działalności gospodarczej;
  2. udział w przedsiębiorstwie małżonka zmarłego przesiębiorcy jeżeli przedsiębiorstwo było objęte wspólnością majątkową małżeńską;
  3. składniki materialne i niematerialne uzyskane przez zarządcę sukcesyjnego od objęcia zarządu do wygaśnięcia zarządu.

Zarząd sukcesyjny – kto i jak?

Zacznę od bardzo praktycznej informacji: zarządcę sukcesyjnego może powołać przedsiębiorca.

Kogo może wskazać przedsiębiorca na zarządcę sukcesyjnego? Zgodnie z brzmieniem art. 9 ust 1 pkt 1 przedsiębiorca może wskazać określoną osobę. Może zastrzec, że z chwilą śmierci przedsiębiorcy wskazany prokurent stanie się zarządcą sukcesyjnym. Dodam od razu, że wskazanie zarządcy sukcesyjnego musi identyfikować osobę z: imienia i nazwiska, imion rodziców oraz PESEL. Osoba wskazana na zarządcę sukcesyjnego musi się legitymować pełną zdolnością do czynności prawnych. Wobec zarządcy sukcesyjnego nie może być orzeczony zakaz prowadzenia działalności gospodarczej. Funkcji zarządcy sukcesyjnego nie może pełnić na raz więcej niż jedna osoba.

Dwa istotne warunki:

  1. do ważności wyboru zarządcy sukcesyjnego wymagana jest forma pisemna;
  2. konieczne jest zgłoszenie wyboru co CEIDG

Jeżeli pierwszy warunek nie zostanie spełniony to wybór będzie nieważny. Brak zgłoszenia do CEIDG powoduje, że wybór nie wywołuje skutków. W takim wypadku konieczne jest powołanie zarządcy sukcesyjnego przez osoby wskazane w ustawie już po śmierci przedsiębiorcy.

Warto pamiętać, że warunkiem podjęcia funkcji zarządcy sukcesyjnego jest dokonanie wpisu do CEIDG (nie mylić ze złożeniem wniosku) – art. 12 ust. 11 ustawy.

Zarząd sukcesyjny – do kiedy?

Trzeba mieć na uwadze, że ustawa wprowadza  krótkie terminy. Zarząd sukcesyjny wygasa z mocy prawa z:

  • upływem 2 miesięcy od dnia śmierci przedsiębiorcy, jeżeli w tym okresie żaden ze spadkobierców przedsiębiorcy nie przyjął spadku (a zapisobierca windykacyjny nie przyjął zapisu windykacyjnego),  chyba że zarządca sukcesyjny działa na rzecz małżonka przedsiębiorcy, któremu przysługuje udział w przedsiębiorstwie w spadku;
  • dniem uprawomocnienia się postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia albo wydania europejskiego poświadczenia spadkowego, jeżeli spadek w całości nabył jeden spadkobierca;
  • dniem nabycia przedsiębiorstwa w spadku w całości przez jedną osobę w wyniku sprzedaży przedsiębiorstwa w spadku przez spadkobiercę lub małżonka zmarłego przedsiębiorcy (sprzedaż udziału małżonka innemu spadkobiercy);
  • upływem miesiąca od dnia wykreślenia zarządcy sukcesyjnego z CEIDG, chyba że w tym okresie powołano kolejnego zarządcę sukcesyjnego;
  • dniem ogłoszenia upadłości przedsiębiorcy;
  • dniem dokonania działu spadku obejmującego przedsiębiorstwo w spadku;
  • upływem dwóch lat od dnia śmierci przedsiębiorcy.

Jeżeli zarządca jest nadal potrzebny, mimo spełnienia któregoś z powyższych warunków, istnieje możliwość przedłużenia (jeszcze przed wygaśnięciem zarządu) okresu zarządu sukcesyjnego na czas nie dłuższy niż 5 lat od dnia śmierci przedsiębiorcy. Przedłużyć okreś zarządu sukcesyjnego może tylko sąd. Sąd w orzeczeniu oznacza na jaki okres zarząd sukscesyjny został przedłużony. Ważne – jeżeli zajdzie którać przesłanka wygaśnięcia zarządu po wydaniu orzeczenia o przedłużeniu zarządku sukcesyjnego (poza ostatnią – upływem dwóch lat od dnia śmierci przedsiębiorcy) to zarząd wygasa zgodnie z zasadą podstawową.

Tyle na początek. Osoby szukające pytania dlaczego wprowadzono takie a nie inne rozwiązania mogę odesłać do uzasadnienia projektu ustawy – tutaj.

Zapraszam do odwiedzania bloga i czytania następnych wpisów.

28
Oct

DLACZEGO TAK DŁUGO?

Jeżeli zastanawiasz się dlaczego tak długo czekasz na rozprawę postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Pracuję jako adwokat od ponad 15 lat, a po sądach biegam od ponad 18 lat. Nigdy nie było tak źle jak teraz. Strony postępowań denerwują się, że tak długo czekają na rozprawy, że sądy nic nie robią, że obywatele płacą podatki i co…

Czy mają rację?

Mają rację, że się denerwują na tempo rozpoznawania spraw, ale … na tym się na ogół kończy. Od razu usłyszałam niewypowiedzane jeszcze zarzuty, że sędziowie to darmozjady, którzy nic nie robią i nic nie umieją, a panie w sekretariatach przede wszystkim zajmują się piciem kawy. Jasne i nie będę z tym polemizować, ale to zdecydowana mniejszość. Przeciętny człowiek lubi wykonywać pracę dobrze i czerpać z tego satysfakcję.

Dlaczego więc czekamy tak długo?

Brakuje sędziów

Ostatnio zapytałam sędzię dlaczego od 3 miesięcy nie wyznaczyła posiedzenia na rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie? Zaznaczę, że sędzia pracowita i zaangażowana w to co robi. Odpowiedziała i zrobiło mi się jej żal. W wydziale jest 3 sędziów a wpływ spraw jest ogromny. Czy chcecie zgadnąć ile spraw ma w swoim referacie  na biegu jeden sędzia (tzn. ile ma spraw do rozstrzygnięcia)? 860 spraw!!!!!!! To jest liczba przekraczająca możliwości jednego człowieka. Ile byś nie zrobił i tak nie dasz rady. Doba ma 24 godziny. Jeżeli zastanawiasz się, dlaczego nie ma więcej sędziów do pracy to zwróć swoje oczy na Ministerstwo Sprawiedliwości. Od dwóch lat nie były ogłaszane konkursy na stanowiska sędziowskie. Jeżeli chcesz poznać szczegóły odsyłam do artykułu w Gazecie Prawnej.

Brakuje pracowników biurowych

Żeby sąd funkcjonował prawidłowo potrzebna jest rzesza pracowników sekretariatów. Tych już brakuje, a nawet bardzo brakuje. Niskie pensje, złe warunki pracy, przestarzałe systemy komputerowe. Co z tego może zachęcić pracownika do pozostania lub zatrudnienia w sądzie? Nic mi nie przychodzi do głowy. Ale prawda jest taka, że chętnych do pracy nie ma. Ostatnio koleżanka pracująca w sądzie tłumaczyła mi, że nowych pracowników nie można krytykować jak coś zrobią źle, bo jest duże ryzyko, że od razu się zwolnią. Tak źle nie było nigdy.

Dlaczego tak długo czekasz?

Jakiś czas temu na terminie wyznaczonym do ogłoszenia orzeczenia sędzia otworzyła na nowo rozprawę i bardzo przeprosiła, ale nie zdążyła napisać orzeczenia. Pierwsza taka sytuacja w moim życiu, ale muszę przyznać, że niezmiernie szanuję sędziego, który uczciwie powiedział, że nie dał rady. Kolejny termin ogłoszenia zaczął się od tego, że protokolantka (właśnie przyuczająca się do obsługi systemu) pomyliła sprawy i zaczęła nagrywać naszą sprawę do innej sygnatury. Ostatecznie ogłoszenie sie odbyło. Kilka lat temu nikomu by się nie śniła taka sytuacja.

Jeżeli zsumujesz problemy opisane wyżej (a jest ich pewnie więcej) to nie dziw się, że Twoja sprawa czeka grzecznie w kolejce na czas sędziego. Złożyłeś wniosek lub pozew w sierpniu a rozprawa jest wyznaczona na styczeń 2019? Inaczej nie będzie dopóki reforma nie będzie dotyczyła rzeczywistych problemów.

Jeżeli czekałeś na termin długo i masz to “szczęście”, że rozprawa została wyznaczona 12 listopada b.r. to ciesz się, bo będziesz mógł odpocząć po święcie i znowu zaczekać kilka miesięcy na termin rozprawy. Nie licz jednak, że zostaniesz powiadomiony przez sąd o odwołaniu terminu. Po pierwsze nie ma kogo posadzić do wysyłania zawiadomień, po drugie – będzie za mało czasu, żeby zawiadomienie do Ciebie doszło. Jeżeli jedziesz z zagranicy na długo oczekiwaną rozprawę i nie śledzisz ostatnich wydarzeń w Polsce to “pocałujesz klamkę”, bo nie wiem, jak mógłbyś się dowiedzieć o nowym dniu wolnym i odwołaniu setek rozpraw w całym kraju.

Sądy są niedoinwestowane, a system pracy jest rodem z czasów króla ćwieczka. Kilka dobrych lat temu rozmawiałam z kolegą adwokatem z Litwy. Siedząc na konferencji w Niemczech w ciągu kilku minut wniósł apelację do sądu. Za pośrednictwem systemu elektronicznego. Ja będąc w Niemczech musiałabym spędzić kilka godzin na telefonach, mailach i byłabym skazana na pomoc pracowników, gdyż samodzielnie nie byłabym w stanie tego zrobić.

Jak zreformować sądownictwo?

Oczywiście nie mam gotowej recepty, ale zaczęłabym od zadania pracownikóm sądów tj. i sędziom i pracownikom biurowym pytania jak można usprawnić ich pracę. Oni wiedzą.

7
Sep

KONWENCJA HASKA – DO KTÓREGO SĄDU

Do którego sądu złożyć wniosek o powrót dziecka w trybie konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę?

To pytanie, z którym musiałam się zmierzyć niedawno (pierwszego dnia obowiązywania ustawy zmieniającej właściwość sądów z rejonowych na okręgowe). Łatwo nie było, a odpowiedź leżała w zasięgu ręki :-). Przyznam, że w dniu, kiedy ta informacja była mi potrzebna nie dotarłam do źródłowych informacji. Udało się ustalić wydział powołany do rozpoznawania sprawy z konwencji haskiej “chałupniczymi sposobami”. Biorąc pod uwagę, że nie jestem pierwsza i ostatnia, która takich informacji będzie potrzebowała podaję namiary na tekst udzielający odpowiedzi na to pytanie (zarządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 24 sierpnia 2018 r. zmieniające zarządzenie w sprawie utworzenia wydziałów w sądach okręgowych oraz ośrodków zamiejscowych sądów okręgowych – poz. 228 z tego roku) i poniżej

spis wydziałów sądów okręgowych w kolejności alfabetycznej:

Białymstok – I Wydział Cywilny

Gdańsk – II Wydział Cywilny Rodzinny

Katowice – XVIII Wydział Cywilny Rodzinny

Kraków – XI Wydział Cywilny Rodzinny

Lublin – III Wydział Cywilny Rodzinny

Łódź – XII Wydział Cywilny Rodzinny

Poznań – I Wydział Cywilny

Rzeszów – I Wydział Cywilny

Szczecin – X Wydział Cywilny Rodzinny

Warszawa – VI Wydział Cywilny Rodzinny Odwoławczy

Wrocław – XIII Wydział Cywilny Rodzinny

Który sąd wybrać?

Od razu zaznaczę, że w razie złożenia wniosku do Organu Centralnego (w Polsce to Ministerstwo Sprawiedliwości) tę decyzję podejmuje Organ Centralny. Jeżeli jednak ktoś się zdecyduje na bezpośrednie złożenie wniosku do sądu – mamy następujące możliwości (art. 20 ustawy, o której pisałam tu:

  1. sąd, w którym toczy się lub toczyło postępowanie dotyczące władzy rodzicielskiej, opieki lub kurateli, albo
  2. sąd, w którego okręgu dziecko lub rodzice mieli miejsce zamieszkania lub pobytu przed wyjazdem za granicę,
    albo
  3. sąd, w którego okręgu ma miejsce zamieszkania lub przebywa osoba, której wniosek dotyczy

Na koniec gorące podziękowania dla koleżanki, która podesłała mi namiary na zarządzenie Ministra Sprawiedliwości. Tak, tak – przyznaję, nie dotarłam do zarządzenia sama :-).

 

27
Aug

KONWENCJA HASKA – REWOLUCJA PROCESOWA

Nie planowałam dzisiejszego wpisu

o konwencji haskiej (dotyczącej uprowadzenia dziecka za granicę),ale temat doścignął mnie sam. Więc piszę wszem i wobec! Dzisiaj weszła w życie ustawa regulująca postępowanie m. in. w sprawach z konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę. Tekst ustawy można znaleźć tu. Nie będę w tym wpisie omawiać w szczegółach nowych przepisów (nie mam dziś na to czasu). Zwrócę uwagę na istotną zmianę, o której same sądy (a przynajmniej pracownicy biur podawczych) nie wiedzą. Sądem właściwym do rozpoznania wniosku są sądy okręgowe w 11 miastach (kolejność alfabetyczna) tj. w: Białymstoku, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Warszawie i Wrocławiu.

Który sąd będzie właściwy?

Dobre pytanie… Ustawa stanowi, że Ministerstwo Sprawiedliwości może przekazać wniosek do sądu, w którym:

  • do sądu, w którym toczy się lub toczyło postępowanie dotyczące władzy rodzicielskiej, opieki lub kurateli, albo
  • do sądu, w którego okręgu dziecko lub rodzice mieli miejsce zamieszkania lub pobytu przed wyjazdem za granicę, albo
  • do sądu, w którego okręgu ma miejsce zamieszkania lub przebywa osoba, której wniosek dotyczy

Rozumiem, że osoba składająca wniosek na podstawie konwencji haskiej ma taki sam wybór. Nie jestem przekonana, czy jest to dobre rozwiązanie, ale skoro przepis obowiązuje to moje wątpliwości są jałowe.

Więcej szczegółów – następnym razem. Jeżeli chcesz sam złożyć wniosek o powrót dziecka  do sądu – “walcz” i upieraj się, że sądem właściwym jest sąd okręgowy. Przekazanie wniosku z sądu rejonowego do okręgowego będzie trochę trwało. W sprawie o uprowadzenie dziecka za granicę każdy dzień jest cenny.

Jeżeli chcesz wiedzieć, do którego wydziału należy złożyć wniosek przeczytaj ten wpis.

 

15
Aug

WYDZIEDZICZENIE – NICI Z ZACHOWKU

Zanim napiszę coś o wydziedziczeniu

– kilka słów o przerwie w pisaniu bloga. Na www.blogrozwod.pl zdradziłam co się ze mną działo przez ten czas, jak mnie tu nie było :-). Tu napiszę tylko krótko – odpoczywałam. Teraz wakacje powoli się kończą i najwyższy czas wrócić do dobrych zwyczajów. Zapraszam na oba blogi!

Od dawna piszę tu o prawie spadkowym, ale o wydziedziczeniu nie ma jeszcze ani jednego wpisu. Ostatnio pojawiło się interesujące orzeczenie Sądu Najwyższego (o tym napiszę niżej) i pomyślałam, że najwyższy czas, żebym i ja napisała coś o wydziedziczeniu.

Czy pamiętacie, jak pisałam o zachowku?

Jeżeli nie, to wszystkie dotychczasowe wpisy można zobaczyć tu. Czym zatem jest wydziedziczenie? W skrócie – sposobem na pozbawienie zachowku małżonka, rodziców albo zstępnych (czyli dzieci, wnuków, prawnuków itd. choć to “dalej” zdarza się niezmiernie rzadko z przyczyn biologicznych). Jeżeli spadkodawca sporządzi testament i w tym testamencie napisze, że wydziedzicza określoną osobę z jakiegoś wskazanego w testamencie powodu, to ten wydziedziczony może się raczej pożegnać z zachowkiem. Te powody są ściśle określone przez prawo i muszą być wskazane w testamencie (nie wystarczy napisać: wydziedziczam i tyle).

Jeżeli np. dziecko spadkodawcy:

1) wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego – np. jest alkoholikiem, albo jest przestępcą, czego spadkodawca nie akceptuje;
2) dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci – tu chyba nie trzeba niczego tłumaczyć;
3)  uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych – o tym za chwilę
to wydziedziczenie będzie prawdopodobnie skuteczne i osoba wskazana w testamencie do wydziedziczenia nie otrzyma zachowku. Należy pamiętać, że wydziedziczenie dotyczy tej konkretnej osoby wymienionej w testamencie. Dzieci lub dalsi zstępni tej wydziedziczonej osoby mają nadal prawo do zachowku.
To, czy wydziedziczenie było skuteczne czy nie okazuje się najczęściej w postępowaniu o zachowek. Sąd bada w tym postępowaniu, czy faktycznie istnieje przyczyna wydziedziczenia wskazana wyżej w jednym z trzech punktów . Właśnie w takiej sytuacji zapadło orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 23 marca 2018 r. (I CSK 424/17 – treść można przeczytać tu).

Historia w skrócie wyglądała tak:

X powołał w testamencie do dziedziczenia partnerkę A, a synów B i C wydziedziczył.  Wydziedziczenie uzasadnił tym, że: „od 3 lat kłamią, niszczą i trwonią mój majątek, donoszą na mnie na policję i do prokuratury, nie udzielają mi pomocy w mojej chorobie i starości”. Kiedy X zmarł, a synowie B i C wystąpili o zachowek. X rozwiódł się z matką B i C. Nie ulegało też wątpliwości, że nadużywał alkoholu, był agresywny, wszczynał awantury itp. Między X a synami B i C toczyły się sprawy karne (wzajemne oskarżenia ojca i synów – sprawy umarzano). X – jak widać – miał wiele wad, ale miał też niewątpliwe zalety: był właścicielem nieruchomości wartej ok. 1 mln PLN i współwłaścicielem mieszkania.
B i C wystąpili po śmierci X o zachowek i w I i II instancji wygrali. Sądy obu istancji uznały, że uwzględniając całokształt stosunków rodzinnych nie można uznać, że zaistniały przesłanki do wydziedziczenia. Zdaniem sądów orzekających relacje B i C z ojcem nie były poprawne, “to jednak przyczyn konfliktu można upatrywać po stronie ojca”. Z przeprowadzonego
postępowania dowodowego nie wynikało też, aby X “domagał się od synów jakiejkolwiek pomocy, a oni od jej udzielenia uchylali się”.

Postępowanie przed Sądem Najwyższym

Od niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia odwołała się partnerka A, która została zobowiązana zaskarżonym orzeczeniem do wypłaty zachowku synom B i C. Sąd Najwyższy rozpoznając skargę kasacyjną doszedł do wniosku, że oba sądy nie uwzględniły wszystkich okoliczności sprawy. Sąd Najwyższy uznał, że brak relacji rodzinnych B i C było wprawdzie zawinione przez X, ale także po stronie B i C dopatrzył się współwiny. Skoro agresja i negatywne działania stron były wzajemne, to wina leżała po obu stronach. W efekcie Sąd Najwyższy uznał, że skoro więzi rodzinne miały charakter jedynie formalny, to nie ma uzasadnienia dla ochrony interesów dzieci X w drodze zachowku. Partnerka A przegrała sprawę o zachowek w dwóch instancjach, ale Sąd Najwyższy uchylił niekorzystny wyrok i oddalił powództwo B i C o zachowek. W ten sposób synowie X pożegnali się z dużymi pieniędzmi.

Z orzeczenia można wyciągnąć różne wnioski:

1) merkantylny – jeżeli chcesz otrzymać zachowek, to trzeba się postarać o dobre relacje ze spadkodawcą za jego życia;
2) filozoficzny – w sądzie nie ma prostych rozwiązań, a sądy mogą w różny sposób oceniać te same okoliczności;
3) optymistyczny – nie należy się poddawać i trzeba walczyć do końca. Póki piłka jest w grze – jest nadzieja, o czym przekonała się partnerka A;
4) korporacyjny – prawnicy się przydają (przed Sądem Najwyższym jest obowiązek reprezentacji przez fachowych pełnomocników
Na pewno można wyciągnąć też inne i pozytywne i negatywne wnioski. Ja skończę w tym miejscu.
Uzasadnienie opisanego wyroku  jest bardzo jasno napisane, sprawa ciekawa, więc zachęcam do lektury orzeczenia, a nie tylko mojej zwulgaryzowanej wersji.

Podział majątku wspólnego – w końcu każdego “dopadnie”

Byli małżonkowie nie mają obowiązku dokonywać podziału majątku wspólnego. Zwykle jednak tłumaczę Klientom, że taki podział i tak się odbędzie – najpóźniej w momencie prowadzenia sprawy spadkowej po nich. Dziwnie się rozmawia o śmierci osób, które ze mną rozmawiają…, ale nie ma wyjścia.

W wyniku rozwodu, czy też umowy notarialnej (ale też śmierci małżonka) powstaje rozdzielność majątkowa, a dotychczasowa wspólność łączna (każdy z współwłaścicieli ma 100% udziałów we współwłasności) przekształca się we wspólność ułamkową – domyślnie po 50% udziałów dla każdego.

Dlaczego ostatnim momentem na podział majątku wspólnego jest dział spadku? Dział spadku ma odpowiedzieć na pytanie kto co dziedziczy? Wcześniejsze postępowanie – stwierdzenie nabycia spadku lub poświadczenie dziedziczenia (u notariusza) przesądza jedynie o udziałach w spadku poszczególnych spadkobierców. Konkretne przedmioty przechodzą na własność spadkobierców dopiero po dziale spadku.

Najpierw jednak trzeba ustalić co konkretnie wchodzi w skład spadku.

Nie da się tego zrobić bez wcześniejszego podziału majątku wspólnego. Trzeba przesądzić najpierw jakie składniki majątkowe są własnością jeszcze żyjącego małżonka (lub małżonka zmarłego później od spadkodawcy), a jakie składniki majątkowe weszły do spadku i mogą być przedmiotem działu spadku. Jak się nad tym zastanowić to jest to logiczne. Na przykład małżonkowie byli współwłaścicielami dwóch mieszkań o podobnej wartości (to, tak modelowo, żeby było mi łatwiej tłumaczyć :-)). Po śmierci małżonka A małżonek – w wyniku podziału majątku wspólnego otrzymuje na własność mieszkanie, w którym mieszka, a drugie mieszkanie wchodzi w całości do spadku. A może też do spadku wejść ½ udziału w jednym mieszkaniu i ½ w drugim mieszkaniu. Oba warianty są możliwe i zgodne z prawem. Widać jednak na tym przykładzie (taką mam nadzieję), że najpierw trzeba tę kwestię przesądzić, a dopiero potem dzielić spadek.

Dla jeszcze wątpiących.

Jeżeli jednak do tej pory ktoś jest nieprzekonany (ostatnio prowadziłam sprawę, w której przez dłuższy czas nie udawało mi się przekonać sędziego (!) o konieczności złożenia przez wnioskodawcę wniosku o podział majątku wspólnego. Dopiero nowy pełnomocnik wnioskodawcy docenił ryzyko i złożył brakujący wniosek) podaję namiary na orzeczenie Sądu Najwyższego – uchwała Sądu Najwyższego – Izby Cywilnej z dnia 2 marca 1972 r. (stare, ale jare) sygn. akt: III CZP 100/71):

W wypadku, gdy w skład spadku wchodzi udział spadkodawcy w majątku objętym małżeńską wspólnością ustawową, do dokonania działu spadku niezbędne jest uprzednie albo jednoczesne z działem spadku, połączone w tym samym postępowaniu, przeprowadzenie podziału majątku wspólnego, chyba że zapadł już prawomocny wyrok rozstrzygający o żądaniu ustalenia nierównych udziałów małżonków w majątku wspólnym oraz o żądaniach zwrotu wydatków, nakładów i innych świadczeń z majątku wspólnego na majątek odrębny lub odwrotnie, albo że częściowy dział spadku nie dotyczy udziału spadkodawcy w majątku wspólnym.

Jakie jest ryzyko jeżeli sąd nie dokona podziału majątku wspólnego w takiej sytuacji? W razie apelacji sąd nawet się nie zastanawia nad innymi zarzutami – uchyla orzeczenie do ponownego rozpoznania. Warto o tym pamiętać, bo strony mają różne interesy w postępowaniu sądowym. Warto się skupić na dbanie o swój interes.